Pilęgnujący tymiankowy „zwyklak” do cery suchej i bardzo suchej

zw_02

Zwyklak, bo to mydło o bardzo zwyczajnym wyglądzie. Kto lubi prostotę w parze z wysoką jakością, niech robi. Potrzebne są dwa składniki, dokładniej dwa tłuszcze – masło shea i olej ryżowy. Zrobiłam to mydło na hydrolacie z tymianku, jeśli nie macie, róbcie na wywarze. To mydło, to test, taki eksperyment. I jest cudowne! Odczekałam i przetestowałam na sobie. Tymianek ma działanie przeciwzapalne, obawiałam się, że może powodować uczucie ściągnięcia skóry, a nic takiego się nie dzieje 🙂

Receptura:
250 g – masło shea
250 g – olej ryżowy
62 g – NaOH
125 g – hydrolat tymiankowy

  1. Odważamy składniki
  2. Przygotowujemy ług na hydrolacie i tu zdziwienie, pachnie tymiankiem 🙂
  3. Studzimy ług, w tym czasie rozpuszczamy masło shea
  4. Łączymy masło z olejem.
  5. Wlewamy ług, bardzo krótko blendujemy i błyskawicznie przelewamy do formy, bo masa szybko i mocno gęstnieje, znak, że hydrolat był bogaty 🙂 Nie udało mi się wyrównać góry.
  6. Kroimy po ok. 12 godzinach.

To mydło wygląda bardzo zwyczajnie ale przetestowałam na sobie i wiem, że dla suchej skóry jest idealne. Jeśli chcecie zachować tymiankowy zapach na dłużej, to można dodać ok. 3 ml olejku (tyle dałam), ale trzeba się liczyć z naprawdę szybkim gęstnieniem masy.

zw_01

Nie wiem, czy to mydło jest trwałe, bo zrobiłam tylko 5 kostek, może uda mi się schować jedną przed sobą, wtedy dopiszę coś na temat trwałości. Ale mam pewne obawy, że nie wytrzymam 🙂 Zapach tymianku sprawia, że chętnie myłabym się tym mydłem kilka razy w ciągu dnia. A wolno najwyżej raz!

 

Reklamy

Borowinowo-sosnowe z woskiem na gorąco

bor_07

Wykorzystałam recepturę na mydło na zimno (to ta –> klik-klik) ale przeliczyłam ją tak, by użyć 1100 g tłuszczów.

Receptura:
550 g – oliwa pomace (macerat z pędów sosny)
270 g – olej kokosowy
238 g – olej palmowy
42 g – wosk
118 g – borowina
151 g – NaOH
280 g – woda demineralizowana
10 ml – eteryczny olejek sosnowy

Robimy prawie tak samo jak na zimno, ale są pewne różnice, dlatego napiszę dokładnie krok po kroku. Mydło robiłam w wolnowarze.

  1. Odważamy tłuszcze twarde i wosk i nastawiamy do rozpuszczenia w wolnowarze. To będzie trwało. Jeśli chcemy przyspieszyć, lepiej rozpuścić w garnku i przelać do wolnowaru.
  2. Wolnowar mamy cały czas włączony. Ja włączam na maksa, potem, gdy masa jest już zblendowana zmniejszam temperaturę.
  3. Odważamy pozostałe składniki.
  4. Przygotowujemy ług.
  5. Do rozpuszczonych tłuszczów twardych dodajemy olej. Olej miałam zimny i ściął mi wosk, co widać na zdjęciach. bor_01 To oczywiście żaden problem, poczekałam, aż całość się podgrzeje i wosk ponownie całkowicie się rozpuści.
  6. Do tłuszczów dodajemy borowinę i blendujemy. Nie uzyskamy jednorodnej mieszaniny, nie trzeba się tym przejmować.
  7. Wlewamy ług i blendujemy. Masa szybko gęstnieje, przykrywamy i zostawiamy. bor_02
  8. Po jakimś czasie masa robi się rzadsza i wygląda na zwarzoną. Ale to nic, trzeba nadal podgrzewać i poczekać aż mydło przejdzie fazę żelową, to kwestia kilku, kilkunastu minut.
  9. Przy ciemnych masach trudniej zauważyć, że faza żelowa się zakończyła, ale różnica jest istotna, mydło jest rzadkie ale jednorodne. W rzeczywistości masa jest ciemna, jedno zdjęcie rozjaśniłam lampą błyskową. 

    Dodajemy olejek, porządnie mieszamy i przekładamy do formy. bor_06

  10. I gotowe. Czekamy ok. 12 godzin i kroimy. Wosk sprawia, że mydło jest twarde. bor_09

Sylwestrowe mydło lawendowe :-)

law_08

Mydło z przełomu roku można by rzec 🙂 Wczoraj zrobione, dzisiaj pokrojone.

Receptura:
550 g – oliwa pomace (macerat z lawendy)
200 g -olej kokosowy
200 g – olej plamowy
50 g – masło shea
138 g – NaOH
280 g – woda demineralizowana
45 ml – biała glinka kaolinowa
10 ml – eteryczny olejek lawendowy
15 ml – ultramaryna
8 ml – dwutlenek tytanu
odrobina węgla aktywnego (tak na czubek łyżki)
olej migdałowy do rozprowadzenia suchych składników (nie wliczony do receptury, daje dodatkowe przetłuszczenie)

  1. Odważamy składniki
  2. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia
  3. Przygotowujemy ług i zostawiamy do schłodzenia
  4. Rozprowadzamy ultramarynę z odrobiną węgla aktywnego olejem migdałowym do gęstości śmietany
  5. Rozprowadzamy dwutlenek tytanu olejem migdałowym do gęstości śmietany
  6. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie law_14
  7. Dodajemy glinkę do tłuszczów i porządnie mieszamy, najlepiej blenderem. Glinka przyspieszy gęstnienie masy. Można z niej zrezygnować.
  8. Dodajemy ług i bardzo krótko blendujemy, masa ma być jednorodna ale bardzo rzadka.
  9. Rozlewamy masę do dwóch pojemników, do każdego połowę masy. law_12
  10. Do każdego pojemnika dodajemy dodajemy jeden z barwników i 5 ml olejku eterycznego, mieszamy, blendujemy do bardzo lekkiego śladu, najpierw masę jasną, potem niebieską.
  11. Wylewamy obie masy do formy równocześnie lejąc wzdłuż. Trzeba się skupić, ale nie jest to szczególnie trudne, masy gęstnieją, trzeba się spieszyć, ale nie ma co wpadać w panikę. 02
  12. Intensywnie mieszamy drutem typu wieszak. naprawdę intensywnie. Masy są gęste, jak widać na zdjęciach, kolory i tak słabo się wymieszają, ale uzyskamy fajne smugi. 03
  13. Na koniec stukamy formą, wyrównujemy masę w formie tylko poruszając formą, na koniec możemy zrobić wzorem na wierzchu. 04
  14. Gotowe. Kroimy po 12-16 godzinach. law_05

Dyniowe

dyniowe_06

Na tle dyniowego pure to mydło wygląda blado, spodziewałam się ciemniejszego koloru, ale nie ma sensu dyskutować o kolorze, jednych zachwyci, innych rozczaruje. Podejdę do tego mydła raz jeszcze, przemyślę, jak wydobyć z dyni jak najwięcej koloru.

Receptura:
400 g – oliwa pomace
300 g – olej ryżowy
260 g – olej kokosowy
130 g – masło kakaowe
110 g – masło shea
40 g – kwas stearynowy
167 g – NaOH
190 g – woda demineralizowana
190 g – pure z dyni
10 ml – eteryczny olejek goździkowy

  1. Pure z dyni przygotowałam dzień wcześniej. Podgrzałam miąższ na wolnym ogniu (przedtem wlałam do garnka łyżkę wody), zblendowałam i przetrałam przez sito. Przetarte pure wstawiłam do lodówki. dyniowe_05
  2. Odważamy składniki.
  3. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia.
  4. Przygotowujemy ług, studzimy.
  5. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie, dodajemy ług, mieszamy łopatką, blendujemy.
  6. Dodajemy dynię, blendujemy.
  7. Pora na olejek. Do tej pory tempo pracy nie miało znaczenia, ale jeśli ktoś zdecyduje się na olejek goździkowy, musi być przygotowany na bardzo szybką pracę. Nie ma powodów do obaw, dodajemy olejek, starannie mieszamy łopatka i jak najszybciej przelewamy masę do formy. Wyrównujemy łopatka. Masa bardzo szybko gęstnieje i chwilę później cała jest już w fazie żelowej. Swoje mydło ledwo zdążyłam wyrównać. 

    Kroimy po ok. 12 godzinach, mydło jest miękkie ale można pokroić i postemplować. dyniowe_04

Pielęgnujące i odżywcze mydło potasowe

zel_02

Korzystając z przygotowanych wcześniej mydeł potasowych zrobionych na bazie pojedynczych olejów skomponowałam mydło dla siebie – mydło odżywcze i pielęgnujące. Nie zastąpi kremu, ale tę co nieco od siebie dołoży i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. To mydło ma wysokie przetłuszczenie, oleje przeznaczone do pielęgnacji nie zostały zmydlone bo dodałam je do gotowych mydeł.

Receptura:
75 g – mydło potasowe z oliwy z oliwek
75 g – mydło potasowe z oleju ryżowego
25 g – mydło potasowe z oleju lnianego
25 g – olej neem
25 g – olej makadamia
25 olej z awokado
20 g – gliceryt z żywokostu
15 g – gliceryt z kwiatów czarnego bzu
300 – 350 g – napar z kwiatów lipy

  1. Napar z lipy przygotowujemy wcześniej. Powinna parzyć się około 15 minut.
  2. Odważamy pozostałe składniki i łączymy ze sobą. Mieszamy. Masa jest dość gęsta.
  3. Dodajemy napar z lipy (może być ciepły ale nie powinien być gorący).
  4. Mieszamy ręcznie, na przykład łyżką.
  5. Dodajemy naparu z lipy tyle, by uzyskać oczekiwana konsystencję. Trudno napar wmieszać ręcznie, warto użyć blendera. Napar dodajemy stopniowo tak, by uzyskać pożądaną konsystencję. Moje mydło jest gęste ale na tyle rzadkie, że łatwo się rozprowadza.
  6. Jednorodną masę rozlewamy do pojemników. Moje mydło rozlałam do pojemników łatwych i wygodnych w użyciu – koniec ze słoiczkami! 😀

zel_03

Nie znam trwałości tego mydła, przygotowałam je na jakieś dwa-trzy tygodnie. Jedno zostawię na dłużej i poobserwuję.

To mydło mocno zgęstniało, musiałam rozcieńczać wodą. Zrobiłam kolejne, zamiast oleju neem użyłam maceratu z nagietka, było ok. Myślę, że jeśli chcemy mieć mydło w tubce, to trzeba używać rzadkich olejów. 

Potasowe mydło migdałowe – krok po kroku (fotorelacja)

Mydło robione w wolnowarze.

Receptura:
500 g – olej ze słodkich migdałów
104,5 g – KOH (90%)
200 g – woda demineralizowana

  1. Odważamy olej od razu w wolnowarze i włączamy grzanie na najwyższy stopień. potmig_01
  2. Odważamy wodę i wodowrotlenek. Przygotowujemy ług. Zostawiamy na chwilę, powinien być przezroczysty. potmig_02
  3. Wlewamy ług do oleju, mieszamy łopatką, mieszanina mętnieje. potmig_03
  4. Blendujemy. Mieszanina oleju i ługu po pierwszym blendowaniu przypomina mleko. potmig_04
  5. Co jakiś czas wszystko blendujemy (blendowałam zwykle przez około 3 minuty), nie martwimy się rozwarstwianiem, masa robi się coraz gęstsza. Na zdjęciach poniżej rozwarstwiona masa i po kolejnym zblendowaniu.
  6. Na zdjęciu poniżej widać, że mydło mocno się grzeje, zmniejszyłam temperaturę na niższą. potmig_12
  7. Na kolejnych zdjęciach widać, jak masa robi się coraz gęstsza. Gdy jest zbyt gęsta, nie blendujemy, mieszamy tylko od czasu do czasu łopatką.
  8. Kolejne dwa zdjęcia dzielą dwie minuty. Widać mydło wchodzące w fazę żelową i już zżelowane.
  9. Grzejemy jeszcze kilka minut, potem wyłączamy, zostawiamy do przestygnięcia i przekładamy do pojemnika. I gotowe. potmig_21

Na stronie na FB dostępne są filmiki pokazujące jak mydło robi się coraz gęstsze –> klik-klik

Jednoskładnikowe potasówki

pot_10

Od jakiegoś czasu używam mydła potasowego z wysokim przetłuszczeniem. To przetłuszczenie uzyskałam dodając do gotowego mydła potasowego dodatkowe składniki. Mydło opisałam tutaj –> klik-klik I już wiem, że chcę „tą drogą wędrować” 🙂 Stąd jednoskładnikowe mydła potasowe jako baza do mydeł z wysokim przetłuszczeniem.

Kokosowe i rzepakowe zrobiłam według przepisu Magdy Prószyńskiej, autorki bloga Całkiem Lubię Chwasty

Pozostałe następująco (stężenie wodorotlenku potasu – 90%):

OLEJ RYŻOWY
500 g – olej ryżowy
100,5 g – KOH
200 g – woda demineralizowana

OLEJ WINOGRONOWY
500 g – olej winogronowy
104,5 g – KOH
200 g – woda demineralizowana

OLEJ LNIANY
500 g – olej lniany
100,5 g – KOH
200 g – woda demineralizowana

OLIWA POMACE
1000 g – oliwa pomace
204,5 g – KOH
400 g – woda demineralizowana

Zwykle do mydeł potasowych dajemy więcej wody (zwykle jest to ilość wodorotlenku razy trzy), ale na wszelki wypadek dałam mniej. Jeszcze nie wiem, jak będę tworzyć końcowe receptury, możliwe, że jednym ze składników będą napary, stąd mniejsza ilość wody.

Każde z mydeł zrobiłam w wolnowarze.

  1. Odważamy olej i podgrzewamy
  2. Odważamy wodorotlenek i wodę, robimy ług. Nie studzimy, zaraz po rozpuszczeniu (powinien być przezroczysty) dodajemy go do tłuszczu
  3. Blendujemy. Nie będzie żadnego śladu, raczej coś, co przypomina mleko.
  4. Mydło grzeje się w wolnowarze, co jakiś czas blednujemy, gdy będzie zbyt gęste, by używać blendera, mieszamy łopatką.
  5. Gdy mydło przejdzie fazę żelową (zrobi się szkliste, zmiana jest widoczna) podgrzewamy jeszcze jakieś 10 minut.
  6. Przekładamy do pojemnika i gotowe 🙂

pot_06_1

Tak przygotowane mydła możemy mieszać w proporcjach, jakie uznamy za stosowne, możemy dodawać tłuszcze, gliceryty (5-10%), intrakty, wyciągi alkoholowe, napary, olejki eteryczne, peelingi, glinki…  A dodając tłuszcze dedykowane naszej skórze, mamy gwarancję, że nie ulegną zmydleniu. Jak tylko coś z tym mydeł namieszam, opiszę 🙂

O jednoskładnikowych mydłach możecie poczytać na blogu Inez Rogozińskiej, naprawdę warto 🙂

 

Sosnowe, nagietkowe i prawie lawendowe

Jedna receptura – trzy mydła.

Receptura:
600 g – oliwa pomace
240 g – olej ryżowy
260 g – olej kokosowy
100 g – masło kakaowe
100 g – masło shea
177 g – NaOH
350 g – woda demineralizowana

Opis wykonania – wersja podstawowa

  1. Odważamy składniki.
  2. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia
  3. Przygotowujemy ług, odstawiamy do wystygnięcia
  4. Mieszamy tłuszcze twarde i miękkie.
  5. Dodajemy ług, mieszamy łopatką. Blendujemy.
  6. Dodajemy olejki eteryczne, krótko mieszamy, wylewamy masę do formy i gotowe.
  7. Sprzątamy.
  8. Kroimy po ok. 10-12 godzinach.

s_01

MYDŁO SOSNOWE

Dodatkowe składniki:
5 ml – olejek sosnowy
5 ml – olejek jodłowy
barwnik tlenek chromu
olej migdałowy do rozprowadzenia barwnika
zamiast oliwy pomace – macerat sosnowy na oliwie pomace

Maceraty sosnowe nastawiałam w lecie.  Najpierw pąki, potem pędy, na koniec szyszki…. Mam tych maceratów po odcedzeniu ok. 8 litrów. Są mocne, sporo dobroci do nich trafiło. Masa mydlana gęstnieje błyskawicznie, blender potrzebny jest na kilka sekund do pierwszego wymieszania ługu z tłuszczami. Receptura wzbogacona o barwnik – tlenek chromu. Rozprowadziłam go olejem migdałowym do gęstości śmietany. Masę mydlaną po pierwszym zamieszaniu i dodaniu olejków podzieliłam na trzy części, do jednej dałam 1/3 barwnika, do drugiej 2/3 a do trzeciej nic. Masę wykładałam do foremki, wyrównywałam łopatką, była gęsta, musiałam się spieszyć. Wyszło jak wyszło, ale tę nieprzwidywalność w mydłach ręcznie robionych lubię najbardziej.

n_03

MYDŁO NAGIETKOWE

Dodatkowe składniki:
10 ml – eteryczny olejek bergamotowy
150 g – zamrożone mleko kozie
cztery łyżki płatków owsianych
łyżka suszonych płatków nagietka
łyżka suszonych płatków kocanek
zamiast oliwy pomace – macerat z nagietka na oliwie pomace, macerat z kocanek
mrożone kozie mleko
mak

Połowę wody na ług zastąpiłam mrożonym kozim mlekiem. Płatki owsiane i suszone płatki nagietka i kocanek zblendowałam z tłuszczami, możliwie jak najdrobniej. Pod koniec, przed wylaniem masy do formy, dodałam mielony mak, skoro to mydło zwiera dodatki, które będą nas drapać, to mak doda mu właściwości peelingujacych i pozytywnie moim zdaniem wpływa na wygląd.

pl_07

MYDŁO PRAWIE LAWENDOWE

Dodatkowe składniki
5 ml – olejek litsea cubeba
5 ml – olejek rozmarynowy
5 ml- oleje z drzewa różanego
barwnik – ultramaryna i odrobina węgla aktywnego rozprowadzone olejem ze słodkich migdałów
zamiast oliwy pomace – macerat z lawendy na oliwie pomace

Mydło prawie lawendowe, bo już w trakcie odkryłam, że olejek lawendowy mi wyszedł 🙂 Ale zrobiłam, bo chciałam się pobawić kolorami i wzorami. Odrobina węgla sprawiła, że mydło jest szaroniebieskie, dokładnie takie chciałam. I mam 🙂

Podrasowane potasowe

potasowe z przetłuszczeniem

Przeglądam receptury różnych mydeł i postanowiłam zacząć eksperymentować z mydłem potasowym. Bo to w końcu pasta, można do niej domieszać to i owo. Opisuję, bo po pierwsze przetestowałam na sobie, po drugie dostrzegłam potencjał i mam o czym myśleć.

Receptura:
100 g – pokrzywowe mydło potasowe ( zrobione według tego przepisu –> klik-klik)
100 g – macerat nagietkowy w oliwie z oliwek
20 g – olej z awokado
20 g – gliceryt z kwiatów czarnego bzu
10 g – gliceryt z żywokostu

Odmierzyłam mydło, do mydła dodałam gliceryty, wymieszałam, dodałam oleje, wymieszałam, gotowe. Łatwo, szybko i przyjemnie. Wyszło mydło o półpłynnej konsystencji. Bardzo delikatne. Lekko peelingujace, naprawdę lekko. Umyłam nim również twarz, zrobiła się jakby gładsza. Ale zmarszczki nie zniknęły, tak dobrze nie ma, nie odmłodniałam 😛

A wady? Są. Sodowego można sobie narobić na zapas. Ba! Pod prysznic można zabrać kostek ile dusza zapragnie i używać na przemian. Nie mam pojęcia jaka jest trwałość tak przygotowanego mydła potasowego. Zrobiłam małą porcję i na kolejny eksperyment muszę zaczekać aż to się skończy. Ale mam powód, by nastawić kolejne maceraty – tym razem na zimno, gliceryty, może wyciągi alkoholowe? Mam też powód, by szukać pomysłów na mydła potasowe, o niskim przetłuszczeniu. To przetłuszczenie można będzie zwiększyć przed użyciem i to znacznie.

Lawendowe mydło solne

To mydło miało być chwilą wytchnienia, ale byłam zmęczona, nieskoncentrowana i źle policzyłam wodę. Dałam jej dużo za dużo i mydło długo było miękkie.

sol_07

Naczytałam się o solnych mydłach, że mają działanie silnie nawilżające, kuszące dla mojej suchej skóry 🙂 Naczytałam się też, że szybko twardnieją, że trzeba je kroić kilka godzin po zrobieniu, że podczas krojenia mogą się kruszyć, a moje nic, miękkie niczym plastelina. Najpierw się zdziwiłam, potem zaczęłam myśleć i wymyśliłam – woda, za dużo wody 🙂 Pomyślałam, że trudno, najwyżej wysolę. Ale nie, jest światełko w tunelu, po 24 godzinach wyjęłam mydełka z foremek, wciąż miękkie, ale dały się wyjąć bez uszkodzeń. Myślę, że za jakiś czas będą twardymi solnymi mydłami.

sol_09

Nie eksperymentowałam (poza tą wodą, ale to był niezamierzony eksperyment), dałam 500 g soli (bocheńskiej) na 1000 g tłuszczów.

Receptura:
200 g – olej kokosowy
200 g – olej palmowy
450 g – oliwa pomace (macerat lawendowy)
150 g – oliwa pomace (macerat sosnowy)
137 g – NaOH
354 g – woda demineralizowana (EDIT: miało być 280 g, zrobię raz jeszcze, nie wiem, czy to nie za mało, czy masa da się przełożyć do foremek, po 10 dniach od zrobienia mydło jest twarde i lekko chropowate, nie wytrzymałam i wypróbowałam pod prysznicem, pieni się słabo, nie drapie, pod wpływem wody robi się idealnie gładkie, jest przyjemne w użyciu, skóra nie reaguje wysuszeniem czy swędzeniem.Napisałam wcześniej, że jeśli ktoś chce tę recepturę powtórzyć, proponuję zmniejszenie wody przynajmniej do 310 g, jak widać nie ma takiej potrzeby ale warto eksperymentować)
500 g – sól (himalajska, kłodawska, bocheńska, co kto chce)
10 ml – eteryczny olejek lawendowy
3 ml – niebieska mika
olej migdałowy do rozprowadzenia miki

To prosty przepis, najważniejszym składnikiem jest sól. Maceraty można zastąpić zwykłą oliwą pomace lub innymi maceratami.

  1. Odważamy składniki
  2. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia
  3. Przygotowujemy ług, studzimy
  4. Rozprowadzamy mikę olejem migdałowym do konsystencji gęstej śmietany
  5. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie
  6. Do tłuszczów dodajemy ług, krótko mieszamy łopatką aż masa zacznie emulgować, bardzo krótko blendujemy.
  7. Odlewamy nieco masy do pojemnika z miką (ok. 100 – 150 ml), mieszamy intensywnie łyżką lub łopatką odporną na działanie ługu.
  8. Dodajemy olejek eteryczny do masy mydlanej, blendujemy do lekkiego śladu.
  9. Wsypujemy sól, mieszamy łopatką. To ważne, po dodaniu soli już nie blendujemy. Jeśli nie barwimy, to jest to moment, w którym możemy już mydło przelać do foremek.
  10. Do masy z solą wlewamy masę zabarwioną miką, mieszamy łopatką, szybko i krótko, nie chcemy uzyskać jednorodnej masy.
  11. Wylewamy do foremek, zostawiamy do zastygnięcia. I gotowe 🙂

Podobają mi się smugi, podoba mi się zapach, pozostaje mi czekać, co z tym mydłem będzie dalej. No to czekam 🙂

sol_01

Dopisane 2017-10-03

Niebieskie mydełka sprawdziły się w użyciu, słabo się pienią i cudownie myją. Powtórzyłam przepis z gruboziarnistą solą himalajską, dodałam odrobinę różowej miki, użyłam 600 g maceratu lawendowego, sosnowego wcale. Nie zmniejszyłam ilości wody, musiałam poczekać z wyjęciem z foremek ale to żaden problem 🙂  Na zdjęciach jeszcze świeże.