Nagietkowo-owsiane z woskiem i miodem

06

Nagietek ma same dobre właściwości i każdemu, kto nie jest na nagietek uczulony szczerze go polecam. Kolejne mydło nagietkowe powstało, bo musiałam przetestować prototyp formy. Test wypadł negatywnie a mydło jest, mydło do cery suchej, wrażliwej, dziecięcej… szczerze polecam, bardzo dobre mydło!

Receptura:
200 g – oliwa pomace (macerat byłby jeszcze lepszy!)
75 g – olej ryżowy
100 g -olej kokosowy
75 g – masło kakowe
25 g – masło shea
25 g – wosk pszczeli
66 g – NaOH
132 g- woda demineralizowana
3 płaskie łyżki płatków owsianych
suszone płatki nagietka – powiedzmy, że duża łyżka, ale trudno to zmierzyć
płaska łyżeczka miodu (ok. 5 ml)

  1. Odważamy składniki.
  2. Nastawiamy tłuszcze twarde i wosk do rozpuszczenia.
  3. Przygotowujemy ług.
  4. Do tłuszczów miękkich dodajemy płatki owsiane i płatki nagietka i porządnie miksujemy.
  5. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie, pamiętamy, że wosk rozpuszcza się w temperaturze ponad 50 st.C i takiej temperatury pilnujemy, w niższej wosk zacznie tężeć.
  6. Dodajemy ług, mieszamy chwile łopatką, blendujemy.
  7. Dodajemy miód, chwilę blendujemy i wylewamy masę do formy.
  8. Kroimy po ok. 12-16 godzinach. I gotowe. Pozostaje zaczekać, aż mydło dojrzeje.

Z podanej porcji otrzymamy docelowo 6 kostek o wadze ok. 100-110 g. Zależy, jak długo pozwolimy kostkom dojrzewać, 4 tygodnie to minimum, dwa miesiące pozwolą uzyskać dobre i twarde odżywcze mydło. Próbowałam dopasować do tego mydła olejek eteryczny, kilka prób mam za sobą i ostatecznie zrezygnowałam, to mydło o zapachu naturalnym, tylko to, co trzeba, żadnych zbędnych składników.

05

 

Reklamy

Mydło lniane z wywarem z siemienia lnianego

ln_08

O tym mydle rozmyślam od jakiegoś czasu, ma zawierać olej lniany i wywar z siemienia lnianego. Ma być super delikatne, ma pielęgnować, nie może podrażniać, ma być dobre dla osób z wrażliwą skórą i dla małych dzieci. No to zaczynam.

Zaczynam od ugotowania siemienia lnianego, chcę uzyskać bardzo gęsty wywar, gęstszy iż kisiel.

Wywar z siemienia lnianego:
200 ml siemienia lnianego
800 ml wody

Siemię lniane zalewamy zimną wodą, mieszamy i stawiamy na bardzo małym ogniu. Od momentu zagotowania podgrzewamy jeszcze przez kwadrans co jakiś czas mieszając, zdejmujemy z ognia, zostawiamy pod przykryciem na godzinę. W tym czasie wywar jeszcze bardziej zgęstnieje i ostygnie. ln_01 Na przecedzenie przez sito nie ma szansy, użyłam pończochowych skarpetek. I wyciskałam ile siły w rękach 🙂  Uzyskałam ok. 200 ml gęstego lekko brązowego glutka. ln_02

Receptura mydła:
300 g – oliwa pomace
100 g – olej ryżowy
100 g – olej lniany
200 g – olej kokosowy
150 g – masło shea
150 g – masło kakaowe
30 ml – mleczan sodu
10 ml – olejek eteryczny (jeśli chcecie mieć mydło hypoalergiczne, zrezygnujcie z olejku, ja dałam rozmarynowy, bo go bardzo lubię)
135 g – NaOH
150 g – woda demineralizowana
200 ml – wywar z siemienia lnianego zwany glutkiem

  1. Odważamy składniki.
  2. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia.
  3. Przygotowujemy ług, odstawiamy do wystudzenia. Nie musi być bardzo chłodny. Mój był dość ciepły, stygł tyle czasu, ile potrzebowałam na wyłożenie formy papierem, połączenie tłuszczów, zmiksowanie lnianego wywaru.
  4. Do tłuszczów miękkich wlewamy glutka i blendujemy. Masa jest bardzo ładna i jednorodna, nieco się później rozwarstwi ale to bez znaczenia. 

  5. Wlewamy tłuszcze twarde, chwilę blendujemy.
  6. Dodajemy ług, chwilę mieszamy, potem blendujemy aż masa lekko zgęstniej. Moja masa dość szybko gęstniała, trzeba uważać, bo po co nam kłopoty przy wlewaniu do formy.
  7. Dodajemy mleczan sodu, króko blendujemy, dodajemy olejki eteryczne (jeśli ktoś chce mieć pachnące mydło), mieszamy. Jeśli trzeba blendujemy do gęstości budyniu.
  8. Przelewamy do formy i gotowe. Na początku mydło miało kolor jasnej masy krówkowej, potem zrobiło się kremowo-żółte. I żelowało. 

  9. Kroimy po ok. 68-10 godzinach. Swoje musiałam pokroić nieco szybciej. Robiłam je ok. 18, do rana mogłoby stwardnieć za bardzo, nie chciałam ryzykować. W tj chwili jest jeszcze miękkie, czas pokaże, czy będzie wyjątkowo pielęgnującym mydłem. Testy za kilka tygodni 🙂

Pilęgnujący tymiankowy „zwyklak” do cery suchej i bardzo suchej

zw_02

Zwyklak, bo to mydło o bardzo zwyczajnym wyglądzie. Kto lubi prostotę w parze z wysoką jakością, niech robi. Potrzebne są dwa składniki, dokładniej dwa tłuszcze – masło shea i olej ryżowy. Zrobiłam to mydło na hydrolacie z tymianku, jeśli nie macie, róbcie na wywarze. To mydło, to test, taki eksperyment. I jest cudowne! Odczekałam i przetestowałam na sobie. Tymianek ma działanie przeciwzapalne, obawiałam się, że może powodować uczucie ściągnięcia skóry, a nic takiego się nie dzieje 🙂

Receptura:
250 g – masło shea
250 g – olej ryżowy
62 g – NaOH
125 g – hydrolat tymiankowy

  1. Odważamy składniki
  2. Przygotowujemy ług na hydrolacie i tu zdziwienie, pachnie tymiankiem 🙂
  3. Studzimy ług, w tym czasie rozpuszczamy masło shea
  4. Łączymy masło z olejem.
  5. Wlewamy ług, bardzo krótko blendujemy i błyskawicznie przelewamy do formy, bo masa szybko i mocno gęstnieje, znak, że hydrolat był bogaty 🙂 Nie udało mi się wyrównać góry.
  6. Kroimy po ok. 12 godzinach.

To mydło wygląda bardzo zwyczajnie ale przetestowałam na sobie i wiem, że dla suchej skóry jest idealne. Jeśli chcecie zachować tymiankowy zapach na dłużej, to można dodać ok. 3 ml olejku (tyle dałam), ale trzeba się liczyć z naprawdę szybkim gęstnieniem masy.

zw_01

Nie wiem, czy to mydło jest trwałe, bo zrobiłam tylko 5 kostek, może uda mi się schować jedną przed sobą, wtedy dopiszę coś na temat trwałości. Ale mam pewne obawy, że nie wytrzymam 🙂 Zapach tymianku sprawia, że chętnie myłabym się tym mydłem kilka razy w ciągu dnia. A wolno najwyżej raz!

 

Borowinowo-sosnowe z woskiem na gorąco

bor_07

Wykorzystałam recepturę na mydło na zimno (to ta –> klik-klik) ale przeliczyłam ją tak, by użyć 1100 g tłuszczów.

Receptura:
550 g – oliwa pomace (macerat z pędów sosny)
270 g – olej kokosowy
238 g – olej palmowy
42 g – wosk
118 g – borowina
151 g – NaOH
280 g – woda demineralizowana
10 ml – eteryczny olejek sosnowy

Robimy prawie tak samo jak na zimno, ale są pewne różnice, dlatego napiszę dokładnie krok po kroku. Mydło robiłam w wolnowarze.

  1. Odważamy tłuszcze twarde i wosk i nastawiamy do rozpuszczenia w wolnowarze. To będzie trwało. Jeśli chcemy przyspieszyć, lepiej rozpuścić w garnku i przelać do wolnowaru.
  2. Wolnowar mamy cały czas włączony. Ja włączam na maksa, potem, gdy masa jest już zblendowana zmniejszam temperaturę.
  3. Odważamy pozostałe składniki.
  4. Przygotowujemy ług.
  5. Do rozpuszczonych tłuszczów twardych dodajemy olej. Olej miałam zimny i ściął mi wosk, co widać na zdjęciach. bor_01 To oczywiście żaden problem, poczekałam, aż całość się podgrzeje i wosk ponownie całkowicie się rozpuści.
  6. Do tłuszczów dodajemy borowinę i blendujemy. Nie uzyskamy jednorodnej mieszaniny, nie trzeba się tym przejmować.
  7. Wlewamy ług i blendujemy. Masa szybko gęstnieje, przykrywamy i zostawiamy. bor_02
  8. Po jakimś czasie masa robi się rzadsza i wygląda na zwarzoną. Ale to nic, trzeba nadal podgrzewać i poczekać aż mydło przejdzie fazę żelową, to kwestia kilku, kilkunastu minut.
  9. Przy ciemnych masach trudniej zauważyć, że faza żelowa się zakończyła, ale różnica jest istotna, mydło jest rzadkie ale jednorodne. W rzeczywistości masa jest ciemna, jedno zdjęcie rozjaśniłam lampą błyskową. 

    Dodajemy olejek, porządnie mieszamy i przekładamy do formy. bor_06

  10. I gotowe. Czekamy ok. 12 godzin i kroimy. Wosk sprawia, że mydło jest twarde. bor_09

Sylwestrowe mydło lawendowe :-)

law_08

Mydło z przełomu roku można by rzec 🙂 Wczoraj zrobione, dzisiaj pokrojone.

Receptura:
550 g – oliwa pomace (macerat z lawendy)
200 g -olej kokosowy
200 g – olej plamowy
50 g – masło shea
138 g – NaOH
280 g – woda demineralizowana
45 ml – biała glinka kaolinowa
10 ml – eteryczny olejek lawendowy
15 ml – ultramaryna
8 ml – dwutlenek tytanu
odrobina węgla aktywnego (tak na czubek łyżki)
olej migdałowy do rozprowadzenia suchych składników (nie wliczony do receptury, daje dodatkowe przetłuszczenie)

  1. Odważamy składniki
  2. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia
  3. Przygotowujemy ług i zostawiamy do schłodzenia
  4. Rozprowadzamy ultramarynę z odrobiną węgla aktywnego olejem migdałowym do gęstości śmietany
  5. Rozprowadzamy dwutlenek tytanu olejem migdałowym do gęstości śmietany
  6. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie law_14
  7. Dodajemy glinkę do tłuszczów i porządnie mieszamy, najlepiej blenderem. Glinka przyspieszy gęstnienie masy. Można z niej zrezygnować.
  8. Dodajemy ług i bardzo krótko blendujemy, masa ma być jednorodna ale bardzo rzadka.
  9. Rozlewamy masę do dwóch pojemników, do każdego połowę masy. law_12
  10. Do każdego pojemnika dodajemy dodajemy jeden z barwników i 5 ml olejku eterycznego, mieszamy, blendujemy do bardzo lekkiego śladu, najpierw masę jasną, potem niebieską.
  11. Wylewamy obie masy do formy równocześnie lejąc wzdłuż. Trzeba się skupić, ale nie jest to szczególnie trudne, masy gęstnieją, trzeba się spieszyć, ale nie ma co wpadać w panikę. 02
  12. Intensywnie mieszamy drutem typu wieszak. naprawdę intensywnie. Masy są gęste, jak widać na zdjęciach, kolory i tak słabo się wymieszają, ale uzyskamy fajne smugi. 03
  13. Na koniec stukamy formą, wyrównujemy masę w formie tylko poruszając formą, na koniec możemy zrobić wzorem na wierzchu. 04
  14. Gotowe. Kroimy po 12-16 godzinach. law_05

Dyniowe

dyniowe_06

Na tle dyniowego pure to mydło wygląda blado, spodziewałam się ciemniejszego koloru, ale nie ma sensu dyskutować o kolorze, jednych zachwyci, innych rozczaruje. Podejdę do tego mydła raz jeszcze, przemyślę, jak wydobyć z dyni jak najwięcej koloru.

Receptura:
400 g – oliwa pomace
300 g – olej ryżowy
260 g – olej kokosowy
130 g – masło kakaowe
110 g – masło shea
40 g – kwas stearynowy
167 g – NaOH
190 g – woda demineralizowana
190 g – pure z dyni
10 ml – eteryczny olejek goździkowy

  1. Pure z dyni przygotowałam dzień wcześniej. Podgrzałam miąższ na wolnym ogniu (przedtem wlałam do garnka łyżkę wody), zblendowałam i przetrałam przez sito. Przetarte pure wstawiłam do lodówki. dyniowe_05
  2. Odważamy składniki.
  3. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia.
  4. Przygotowujemy ług, studzimy.
  5. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie, dodajemy ług, mieszamy łopatką, blendujemy.
  6. Dodajemy dynię, blendujemy.
  7. Pora na olejek. Do tej pory tempo pracy nie miało znaczenia, ale jeśli ktoś zdecyduje się na olejek goździkowy, musi być przygotowany na bardzo szybką pracę. Nie ma powodów do obaw, dodajemy olejek, starannie mieszamy łopatka i jak najszybciej przelewamy masę do formy. Wyrównujemy łopatka. Masa bardzo szybko gęstnieje i chwilę później cała jest już w fazie żelowej. Swoje mydło ledwo zdążyłam wyrównać. 

    Kroimy po ok. 12 godzinach, mydło jest miękkie ale można pokroić i postemplować. dyniowe_04

Pielęgnujące i odżywcze mydło potasowe

zel_02

Korzystając z przygotowanych wcześniej mydeł potasowych zrobionych na bazie pojedynczych olejów skomponowałam mydło dla siebie – mydło odżywcze i pielęgnujące. Nie zastąpi kremu, ale tę co nieco od siebie dołoży i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. To mydło ma wysokie przetłuszczenie, oleje przeznaczone do pielęgnacji nie zostały zmydlone bo dodałam je do gotowych mydeł.

Receptura:
75 g – mydło potasowe z oliwy z oliwek
75 g – mydło potasowe z oleju ryżowego
25 g – mydło potasowe z oleju lnianego
25 g – olej neem
25 g – olej makadamia
25 olej z awokado
20 g – gliceryt z żywokostu
15 g – gliceryt z kwiatów czarnego bzu
300 – 350 g – napar z kwiatów lipy

  1. Napar z lipy przygotowujemy wcześniej. Powinna parzyć się około 15 minut.
  2. Odważamy pozostałe składniki i łączymy ze sobą. Mieszamy. Masa jest dość gęsta.
  3. Dodajemy napar z lipy (może być ciepły ale nie powinien być gorący).
  4. Mieszamy ręcznie, na przykład łyżką.
  5. Dodajemy naparu z lipy tyle, by uzyskać oczekiwana konsystencję. Trudno napar wmieszać ręcznie, warto użyć blendera. Napar dodajemy stopniowo tak, by uzyskać pożądaną konsystencję. Moje mydło jest gęste ale na tyle rzadkie, że łatwo się rozprowadza.
  6. Jednorodną masę rozlewamy do pojemników. Moje mydło rozlałam do pojemników łatwych i wygodnych w użyciu – koniec ze słoiczkami! 😀

zel_03

Nie znam trwałości tego mydła, przygotowałam je na jakieś dwa-trzy tygodnie. Jedno zostawię na dłużej i poobserwuję.

To mydło mocno zgęstniało, musiałam rozcieńczać wodą. Zrobiłam kolejne, zamiast oleju neem użyłam maceratu z nagietka, było ok. Myślę, że jeśli chcemy mieć mydło w tubce, to trzeba używać rzadkich olejów. 

Potasowe mydło migdałowe – krok po kroku (fotorelacja)

Mydło robione w wolnowarze.

Receptura:
500 g – olej ze słodkich migdałów
104,5 g – KOH (90%)
200 g – woda demineralizowana

  1. Odważamy olej od razu w wolnowarze i włączamy grzanie na najwyższy stopień. potmig_01
  2. Odważamy wodę i wodowrotlenek. Przygotowujemy ług. Zostawiamy na chwilę, powinien być przezroczysty. potmig_02
  3. Wlewamy ług do oleju, mieszamy łopatką, mieszanina mętnieje. potmig_03
  4. Blendujemy. Mieszanina oleju i ługu po pierwszym blendowaniu przypomina mleko. potmig_04
  5. Co jakiś czas wszystko blendujemy (blendowałam zwykle przez około 3 minuty), nie martwimy się rozwarstwianiem, masa robi się coraz gęstsza. Na zdjęciach poniżej rozwarstwiona masa i po kolejnym zblendowaniu.
  6. Na zdjęciu poniżej widać, że mydło mocno się grzeje, zmniejszyłam temperaturę na niższą. potmig_12
  7. Na kolejnych zdjęciach widać, jak masa robi się coraz gęstsza. Gdy jest zbyt gęsta, nie blendujemy, mieszamy tylko od czasu do czasu łopatką.
  8. Kolejne dwa zdjęcia dzielą dwie minuty. Widać mydło wchodzące w fazę żelową i już zżelowane.
  9. Grzejemy jeszcze kilka minut, potem wyłączamy, zostawiamy do przestygnięcia i przekładamy do pojemnika. I gotowe. potmig_21

Na stronie na FB dostępne są filmiki pokazujące jak mydło robi się coraz gęstsze –> klik-klik

Jednoskładnikowe potasówki

pot_10

Od jakiegoś czasu używam mydła potasowego z wysokim przetłuszczeniem. To przetłuszczenie uzyskałam dodając do gotowego mydła potasowego dodatkowe składniki. Mydło opisałam tutaj –> klik-klik I już wiem, że chcę „tą drogą wędrować” 🙂 Stąd jednoskładnikowe mydła potasowe jako baza do mydeł z wysokim przetłuszczeniem.

Kokosowe i rzepakowe zrobiłam według przepisu Magdy Prószyńskiej, autorki bloga Całkiem Lubię Chwasty

Pozostałe następująco (stężenie wodorotlenku potasu – 90%):

OLEJ RYŻOWY
500 g – olej ryżowy
100,5 g – KOH
200 g – woda demineralizowana

OLEJ WINOGRONOWY
500 g – olej winogronowy
104,5 g – KOH
200 g – woda demineralizowana

OLEJ LNIANY
500 g – olej lniany
100,5 g – KOH
200 g – woda demineralizowana

OLIWA POMACE
1000 g – oliwa pomace
204,5 g – KOH
400 g – woda demineralizowana

Zwykle do mydeł potasowych dajemy więcej wody (zwykle jest to ilość wodorotlenku razy trzy), ale na wszelki wypadek dałam mniej. Jeszcze nie wiem, jak będę tworzyć końcowe receptury, możliwe, że jednym ze składników będą napary, stąd mniejsza ilość wody.

Każde z mydeł zrobiłam w wolnowarze.

  1. Odważamy olej i podgrzewamy
  2. Odważamy wodorotlenek i wodę, robimy ług. Nie studzimy, zaraz po rozpuszczeniu (powinien być przezroczysty) dodajemy go do tłuszczu
  3. Blendujemy. Nie będzie żadnego śladu, raczej coś, co przypomina mleko.
  4. Mydło grzeje się w wolnowarze, co jakiś czas blednujemy, gdy będzie zbyt gęste, by używać blendera, mieszamy łopatką.
  5. Gdy mydło przejdzie fazę żelową (zrobi się szkliste, zmiana jest widoczna) podgrzewamy jeszcze jakieś 10 minut.
  6. Przekładamy do pojemnika i gotowe 🙂

pot_06_1

Tak przygotowane mydła możemy mieszać w proporcjach, jakie uznamy za stosowne, możemy dodawać tłuszcze, gliceryty (5-10%), intrakty, wyciągi alkoholowe, napary, olejki eteryczne, peelingi, glinki…  A dodając tłuszcze dedykowane naszej skórze, mamy gwarancję, że nie ulegną zmydleniu. Jak tylko coś z tym mydeł namieszam, opiszę 🙂

O jednoskładnikowych mydłach możecie poczytać na blogu Inez Rogozińskiej, naprawdę warto 🙂

 

Sosnowe, nagietkowe i prawie lawendowe

Jedna receptura – trzy mydła.

Receptura:
600 g – oliwa pomace
240 g – olej ryżowy
260 g – olej kokosowy
100 g – masło kakaowe
100 g – masło shea
177 g – NaOH
350 g – woda demineralizowana

Opis wykonania – wersja podstawowa

  1. Odważamy składniki.
  2. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia
  3. Przygotowujemy ług, odstawiamy do wystygnięcia
  4. Mieszamy tłuszcze twarde i miękkie.
  5. Dodajemy ług, mieszamy łopatką. Blendujemy.
  6. Dodajemy olejki eteryczne, krótko mieszamy, wylewamy masę do formy i gotowe.
  7. Sprzątamy.
  8. Kroimy po ok. 10-12 godzinach.

s_01

MYDŁO SOSNOWE

Dodatkowe składniki:
5 ml – olejek sosnowy
5 ml – olejek jodłowy
barwnik tlenek chromu
olej migdałowy do rozprowadzenia barwnika
zamiast oliwy pomace – macerat sosnowy na oliwie pomace

Maceraty sosnowe nastawiałam w lecie.  Najpierw pąki, potem pędy, na koniec szyszki…. Mam tych maceratów po odcedzeniu ok. 8 litrów. Są mocne, sporo dobroci do nich trafiło. Masa mydlana gęstnieje błyskawicznie, blender potrzebny jest na kilka sekund do pierwszego wymieszania ługu z tłuszczami. Receptura wzbogacona o barwnik – tlenek chromu. Rozprowadziłam go olejem migdałowym do gęstości śmietany. Masę mydlaną po pierwszym zamieszaniu i dodaniu olejków podzieliłam na trzy części, do jednej dałam 1/3 barwnika, do drugiej 2/3 a do trzeciej nic. Masę wykładałam do foremki, wyrównywałam łopatką, była gęsta, musiałam się spieszyć. Wyszło jak wyszło, ale tę nieprzwidywalność w mydłach ręcznie robionych lubię najbardziej.

n_03

MYDŁO NAGIETKOWE

Dodatkowe składniki:
10 ml – eteryczny olejek bergamotowy
150 g – zamrożone mleko kozie
cztery łyżki płatków owsianych
łyżka suszonych płatków nagietka
łyżka suszonych płatków kocanek
zamiast oliwy pomace – macerat z nagietka na oliwie pomace, macerat z kocanek
mrożone kozie mleko
mak

Połowę wody na ług zastąpiłam mrożonym kozim mlekiem. Płatki owsiane i suszone płatki nagietka i kocanek zblendowałam z tłuszczami, możliwie jak najdrobniej. Pod koniec, przed wylaniem masy do formy, dodałam mielony mak, skoro to mydło zwiera dodatki, które będą nas drapać, to mak doda mu właściwości peelingujacych i pozytywnie moim zdaniem wpływa na wygląd.

pl_07

MYDŁO PRAWIE LAWENDOWE

Dodatkowe składniki
5 ml – olejek litsea cubeba
5 ml – olejek rozmarynowy
5 ml- oleje z drzewa różanego
barwnik – ultramaryna i odrobina węgla aktywnego rozprowadzone olejem ze słodkich migdałów
zamiast oliwy pomace – macerat z lawendy na oliwie pomace

Mydło prawie lawendowe, bo już w trakcie odkryłam, że olejek lawendowy mi wyszedł 🙂 Ale zrobiłam, bo chciałam się pobawić kolorami i wzorami. Odrobina węgla sprawiła, że mydło jest szaroniebieskie, dokładnie takie chciałam. I mam 🙂