Lawendowe mydło solne

To mydło miało być chwilą wytchnienia, ale byłam zmęczona, nieskoncentrowana i źle policzyłam wodę. Dałam jej dużo za dużo i mydło długo było miękkie.

sol_07

Naczytałam się o solnych mydłach, że mają działanie silnie nawilżające, kuszące dla mojej suchej skóry 🙂 Naczytałam się też, że szybko twardnieją, że trzeba je kroić kilka godzin po zrobieniu, że podczas krojenia mogą się kruszyć, a moje nic, miękkie niczym plastelina. Najpierw się zdziwiłam, potem zaczęłam myśleć i wymyśliłam – woda, za dużo wody 🙂 Pomyślałam, że trudno, najwyżej wysolę. Ale nie, jest światełko w tunelu, po 24 godzinach wyjęłam mydełka z foremek, wciąż miękkie, ale dały się wyjąć bez uszkodzeń. Myślę, że za jakiś czas będą twardymi solnymi mydłami.

sol_09

Nie eksperymentowałam (poza tą wodą, ale to był niezamierzony eksperyment), dałam 500 g soli (bocheńskiej) na 1000 g tłuszczów.

Receptura:
200 g – olej kokosowy
200 g – olej palmowy
450 g – oliwa pomace (macerat lawendowy)
150 g – oliwa pomace (macerat sosnowy)
137 g – NaOH
354 g – woda demineralizowana (EDIT: miało być 280 g, zrobię raz jeszcze, nie wiem, czy to nie za mało, czy masa da się przełożyć do foremek, po 10 dniach od zrobienia mydło jest twarde i lekko chropowate, nie wytrzymałam i wypróbowałam pod prysznicem, pieni się słabo, nie drapie, pod wpływem wody robi się idealnie gładkie, jest przyjemne w użyciu, skóra nie reaguje wysuszeniem czy swędzeniem.Napisałam wcześniej, że jeśli ktoś chce tę recepturę powtórzyć, proponuję zmniejszenie wody przynajmniej do 310 g, jak widać nie ma takiej potrzeby ale warto eksperymentować)
500 g – sól (himalajska, kłodawska, bocheńska, co kto chce)
10 ml – eteryczny olejek lawendowy
3 ml – niebieska mika
olej migdałowy do rozprowadzenia miki

To prosty przepis, najważniejszym składnikiem jest sól. Maceraty można zastąpić zwykłą oliwą pomace lub innymi maceratami.

  1. Odważamy składniki
  2. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia
  3. Przygotowujemy ług, studzimy
  4. Rozprowadzamy mikę olejem migdałowym do konsystencji gęstej śmietany
  5. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie
  6. Do tłuszczów dodajemy ług, krótko mieszamy łopatką aż masa zacznie emulgować, bardzo krótko blendujemy.
  7. Odlewamy nieco masy do pojemnika z miką (ok. 100 – 150 ml), mieszamy intensywnie łyżką lub łopatką odporną na działanie ługu.
  8. Dodajemy olejek eteryczny do masy mydlanej, blendujemy do lekkiego śladu.
  9. Wsypujemy sól, mieszamy łopatką. To ważne, po dodaniu soli już nie blendujemy. Jeśli nie barwimy, to jest to moment, w którym możemy już mydło przelać do foremek.
  10. Do masy z solą wlewamy masę zabarwioną miką, mieszamy łopatką, szybko i krótko, nie chcemy uzyskać jednorodnej masy.
  11. Wylewamy do foremek, zostawiamy do zastygnięcia. I gotowe 🙂

Podobają mi się smugi, podoba mi się zapach, pozostaje mi czekać, co z tym mydłem będzie dalej. No to czekam 🙂

sol_01

 

Reklamy

Kremowo – różowe plus biało-szara róża

cbbr_02

Pojęcia nie mam jak nazwać te mydła 🙂

Receptura:
520 g – oliwa pomace
130 g – olej ryżowy
65 g – olej migdałowy
65 g – olej rycynowy
320 g – olej kokosowy
130 g – masło kakaowe
60 g – masło shea
4 ml – mika różowa
2,5 ml – czarny tlenek żelaza
2,5 ml – dwutlenek tytanu
5 ml – eteryczny olejek litsea cubeba
5 ml – eteryczny olejek lawendowy
179 g – NaOH
400 g – woda demineralizowana

  1. Odważamy składniki.
  2. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia.
  3. Przygotowujemy ług.
  4. Ług i tłuszcze studzimy do temperatury pokojowej.
  5. Suche składniki rozprowadzamy olejem migdałowym do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. To dodatkowy olej, stanowi dodatkowe przetłuszczenie.
  6. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie, dodajemy ług, bardzo krótko blendujemy, dodajemy olejki, po raz kolejny bardzo krótko blednujemy. Tylko tyle, by wszystko dobrze się wymieszało.
  7. Dzielimy masę na dwie równe części.
  8. Z pierwszej nieco masy odlewamy do czarnego barwnika, z tego zrobimy czarne smugi. Do reszty dodajemy biały barwnik, blendujemy do uzyskania śladu, wylewamy do formy podpartej z jednej strony tak, by uzyskać przechył. Tu przydaje się ktoś do pomocy, bo forma wcale nie chce być nieruchoma w trakcie wylewania masy.
  9. Robimy czarne smugi, czarną masę porządnie i energicznie mieszamy tak, by zaczęła gęstnieć, chlapiemy po wierzchu, patyczkiem mieszamy wierzchnią część masy. 

  10. Do drugiej części masy dodajemy różowy barwnik. Dodajemy stopniowo i mieszamy tak, by uzyskać pożądany odcień. Mnie zależało na brudny różu, dlatego dodałam kilka kropli czarnej masy. Blendujemy, wylewamy na wierzch, wyrównujemy potrząsając formą i gotowe.
  11. Kroimy po ok. 12 godzinach. 

    Efekt w przypadku mojego mydła nie jest idealny, ale jestem zadowolona, bardzo mi się podoba. Byłoby idealnie, gdyby nie smugi w jasnej części. Zapomniałam o olejkach eterycznych, do jasnej dodałam tuż przed wylaniem do formy i stąd smugi. Do różowej dodałam zaraz na początku i jest jednolita.

Z tej samej receptury zrobiłam jasno-szarą różę. Użyłam kwdratowej małej formy i połowy składników. Spód formy wyłożyłam folią spożywczą.
r_07
Trudno odważyć 32,5 g, no chyba, że ktoś ma wagę dokładniejszą niż moja, wtedy nie ma problemu. Ale jeśli ktoś nie może odważyć pół grama proponuję by użył:olej migdałowy – 33 g
olej rycynowy – 32 g
NaOH – 89 g.
Zwiększamy też ilość tlenku żelaza – 4 ml. Reszta składników na pół, olejki, zdecydujcie sami 🙂
Powtarzamy punkty 1 – 6.
7. Dzielimy masę na trzy części, do jednego pojemnika odlewamy połowę, do pozostałych dwóch po jednej czwartej.
8. Połowę masy łączymy z różowym barwnikiem, blendujemy, wylewamy do formy. r_08
9. Pozostałe dwie części barwimy odpowiednio na biało i czarno (mnie wyszło szaro), blendujemy ale krótko, mają pozostać w miarę rzadkie.
10. Wylewamy masy białą i czarną na środek pojemnika. Staramy się lać z góry, staramy się lać na środek. To wcale nie jest takie łatwe 🙂

 

 


11. Potrząsamy formą by wyrównać masę w formie i grubszym patyczkiem (średnica ok. 1/2 cm) rysujemy wzór. Nie sfilmowałam, ale jedziemy patyczkiem po całości, na koniec kręcimy na środku kółko. I gotowe. Oczywiście wzór można rysować według uznania, każdy pomysł dobry.

 

 


12. Kroimy po ok. 12 godzinach, najlepiej równo, ale jak się nie da, to trudno, będą cztery różne kostki. Ja tak mam. Mierzyłam, zaznaczałam, na koniec pokroiłam nierówno. No trudno 🙂 Zatęskniło mi się do takich wzorów, dumam nad większym mydłem, trzeba przygotować dużą formę 😀

r_04

W przekroju wyglądają dobrze, mydło będzie się zmydlać a wzór pozostanie widoczny, choć coraz to inny. Na spodzie też nieco widać.

 

 

Na wierzchu utworzył się jasny nalot, starłam go wilgotną szmatką. Lepsza byłaby polerka do mydła, coś tam mi po głowie chodzi 🙂

Cynamonowo-czekoladowe

cc_05Zaczęło się od cudownie pachnącego masła kakaowego. Aż spróbowałam, jak smakuje. Paskudnie, po prostu tłuszcz. cc_02 Ale kupiłam je z myślą o mydle i smak nie ma tu nic do rzeczy. Chciałam połączyć je z czymś, co pasuje do zapachu i koloru kakao, padło na cynamon.

Dawno, dawno temu nastawiłam macerat z lasek cynamonu. Zalałam je oliwą pomace, mieszałam dwa razy dziennie, potem już nie. A one oddawały oliwie swoje dobroci i czekały, aż je wykorzystam. Wykorzystałam połowę w tym mydle, druga czeka. cc_01

Receptura:
500 g – oliwa pomace (w tym 250 g macerat z lasek cynamonu)
150 g – olej ryżowy
50 g – olej rycynowy
300 g – olej kokosowy
150 g – masło kakaowe
150 g – masło shea
20 g – kakao (jak najciemniejsze)
10 g – mielony cynamon (w mydle będzie lekko drapać)
20 g – biała glinka kaolinowa
2,5 ml – mak (w mydle będzie lekko drapać)
179 g – NaOH
380 g – woda demineralizowana
6 ml – cynamonowy olejek eteryczny
olej migdałowy do rozprowadzenia suchych składników

  1. Zaczynamy od zrobienia maceratu, jeśli go nie macie, róbcie na samej oliwie pomace.
  2. Odważamy składniki, nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia, po rozpuszczeniu studzimy do temperatury pokojowej
  3. Przygotowujemy ług, studzimy do temperatury pokojowej
  4. Suche składniki – kakao, cynamon, białą glinkę – rozprowadzamy olejem migdałowym tak, by uzyskać konsystencję gęstej śmietany. Ten olej da dodatkowe przetłuszczenie. Oczywiście nie wiem, czy to właśnie ten olej nie zmydli się do końca, to może być każdy inny tłuszcz użyty w tym mydle. cc_03
  5. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie
  6. Dodajemy ług, chwile mieszamy łopatką, bardzo krótko blendujemy.
  7. Rozlewamy masę do pojemników z cynamonem, glinką i kakaem w równych częściach.
  8. Zaczynamy od kakaowej. Dodajemy 2 ml olejku cynamonowego, blendujemy do uzyskania śladu, wylewamy do formy, wyrównujemy.
  9. Podobnie postępujemy z masą cynamonową, po zblendowaniu staramy się delikatnie po łopatce wylać na poprzednią masę, mnie się to wciąż nie udaje, moje warstwy nie są idealnie równe, ale jest coraz lepiej, staram się 🙂
  10. Do ostatniej masy przed wylaniem dodajemy mak, mieszamy łopatką. Wylewamy, wykładamy na wierzch, wyrównujemy, zdobimy lub nie. Udało mi się tym razem powstrzymać przed swirlami, podoba mi się jednokolorowy wierzch. cc_04
  11. Odstawiamy i sprawdzamy twardość. Mimo większej ilości wody, kroiłam po ok.  godzinach. Pieczątkę odbiłam tylko na jednej kostce, bo przy stemplowaniu zaczęła pękać.

cc_08

Na pewno to mydło powtórzę, jest sierpień, ale zimą będzie miło wziąć mydło o zapachu cynamonu pod prysznic, da wrażenia ciepła, kojarzy się też z czekoladą. To mydło na zimne szare dni. Zamiast maku można użyć mielonej kawy, wtedy do nazwa zmieni się na cynamonowo-czekoladowo-kawowe 🙂

To mydło mocno żelowało, góra lekko pękła. Możliwe, że wypukłość dolej warstwy jest tego efektem.

 

Ogórkowo-owsiany marmurek

oo_01

Mydło do cery tłustej i mieszanej.  Cztery kostki powędrowały do mojej siostrzenicy.

Receptura:
600 g – oliwa pomace
180 g – olej ryżowy
260 g – olej kokosowy
260 g – olej palmowy
200 g – mrożone mleko owsiane
179 g – NaOH
180 g – zmiksowany świeży ogórek
5 ml – eteryczny olejek miętowy
2 ml – eteryczny olejek cyprysowy
1 ml – eteryczny olejek anyżowy
łyżka mielonej suszonej pokrzywy
wiórki ciemnozielonego mydła

  1. Odważamy składniki.
  2. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia
  3. Przygotowujemy ług. Trochę to potrwa. Na mrożone kostki owsianego mleka wsypujemy niewielkie porcje wodorotlenku i mieszamy. Ług nie będzie płynny, będzie miał konsystencję musu jabłkowego.
  4. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie, dodajemy ług, blendujemy krótką chwilę.
  5. Dodajemy zmiksowaną ogórkową masę, blendujemy, też chwilę.
  6. Dodajemy olejki eteryczne, blendujemy do uzyskania jednolitej masy.
  7. Dodajemy zielone wiórki i suszona pokrzywę, mieszamy ręcznie. Nie jest to łatwe, bo masa mocno gęstnieje, trzeba się spieszyć.
  8. Przekładamy do formy, ugniatamy, staramy się nie dopuścić do powstania dziurek, ale jakieś pewnie będą 🙂
  9. Kroimy po ok. 12 godzinach.

oo_03

Mleko owsiane, które zrobiłam, było bardzo gęste, są w nim drobinki owsianych płatków, w końcowym mydle dają efekt marmurku. W mydlanej masie nie było ich widać, pojawiły się po fazie żelowej, nie rozumiem tego a bardzo bym chciała. Mydło „nie kopie” czyli pH w normie.

Mydło sosnowe z wiórkami mydła szałwiowego

sos_16

Mam dystans do samej siebie i do tego, co robię. Ale czasami (naprawdę rzadko) jest tak, że popatrzę na efekt mojej pracy i ten efekt bardzo mi się podoba. Tak było z tym mydłem. Masa nie była rzadka, trudno mieć rzadką masę z maceratem z sosny,  w tym przypadku z młodych szyszek. Niektóre kostki wyglądają „krajobrazowo”, spróbuję powtórzyć, a nuż uzyskam podobny efekt 🙂

sos_06

Do tego mydła starłam na tarce o grubych oczkach kostkę mydła szałwiowego opisanego tutaj –> klik-klik

Receptura:
440 – oliwa pomace (macerat sosnowy, w tym przypadku z szyszek sosny, ale może być każdy, warto macerować każdą część sosny z wyjątkiem korzeni, o korzeniach nic nie wiem)
160 – olej ryżowy
260 g – olej kokosowy
260 g – olej palmowy
80 g – olej rycynowy
165 g – NaOH
330 g – woda demineralizoawana
3 ml – tlenek chromu
olej migdałowy do rozprowadzenia tlenku chromu
5 ml olejek cedrowy
5 ml olejek sosnowy

  1. Odważamy składniki, przygotowujemy wiórki, wysypujemy nimi spód formy. sos_01
  2. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia. Pilnujemy, by się nie zagrzały za bardzo, tym razem tłuszcze maja mieć temperaturę pokojową.
  3. Przygotowujemy ług, studzimy tak, by miał temperaturę pokojową.
  4. Tlenek chromu rozprowadzamy olejem migdałowym.
  5. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie.
  6. Do tłuszczów dodajemy ług, mieszamy i bardzo krótko blendujemy.
  7. To jest moment na dodanie olejków, niestety, zapomniałam.
  8. Odlewamy ok. 300 ml masy.
  9. Do tlenek chromu rozprowadzonego olejem migdałowym dodajemy masę tak, by uzyskać ok. 250 ml zielonej masy, energicznie mieszamy np. łyżeczką (odporną na działanie ługu!). Część tej zielonej masy (ok. 1/3) dodajemy do odlanej masy, blendujemy, wylewamy na spód formy zalewając wiórki. Nie wystarczy wylać, trzeba wyrównać, zadbać, by nie było dziur.
  10. Blendujemy jasną masę do uzyskania śladu
  11. Wylewamy resztę zielonej masy do jasnej punktowo. sos_22
  12. Przez każdą z tych zielonych plam przejeżdżamy łopatką, ale tylko raz tak, by jak najmniej wymieszać. I wylewamy masę do formy. sos_23
  13. Zdobimy wierzch lub nie, ja zdecydowałam się posypać resztą wiórków.
  14. Zostawiamy, czekamy, kroimy gdy będzie już twarde.

Byłam tak rozczarowana tym, że zapomniałam o olejkach, że nawet nie zastanawiałam się, jak te kolory się ułożą, zajęłam się kolejny mydłem. A dzisiaj po odkrojeniu pierwszego kawałka zachwyciłam się. Ale zrozumiem, jeśli będziecie mieć inne zdanie 🙂

sos_13

Borowinowo-sosnowe – wersja trzecia

bsb_06

Mydła borowinowe są dość miękkie, postanowiłam przetestować wosk w roli utwardzacza.

Receptura:
650 g – oliwa pomace (macerat sosnowy)
320 g – olej kokosowy
280 g – olej palmowy
50 g – wosk pszczeli
140 g – borowina
179 g – NaOH
340 g – woda demineralizowana
10 ml – eteryczny olejek sosnowy
kawałki innego mydła (opcjonalnie)

Sposób wykonania taki sam, jak w przypadku innych borowinowych, ale napiszę, żeby nie trzeba było szukać 🙂 Ze względu na wosk dbamy, by temperatura nie spadła poniżej 50 st.,

  1. Odważamy składniki.
  2. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia w tym również wosk. Wosk rozpuszcza się w temperaturze ponad 50 st., poniżej tężeje, dlatego trzeba nieco mocniej podgrzać.
  3. Przygotowujemy ług. Odstawiamy na bok, ale nie studzimy (z uwagi na wosk).
  4. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie, dodajemy borowinę, miksujemy blenderem.
  5. Dodajemy ług, mieszamy łopatką, blendujemy do lekkiego śladu.
  6. Dodajemy olejki eteryczne, mieszamy, blendujemy bardzo krótko, jeśli masa jest zbyt rzadka, to oczywiście dłużej.
  7. Dodajemy kawałki mydła, mieszamy łopatką, wylewamy do formy i gotowe 🙂

Kroiłam po ok. 12 godzinach, jak na borowinowe, to bardzo szybko. Tym razem nie stemplowałam 🙂

bsb_04

I nie wiem, czy dodatek białego mydła, to dobry pomysł, zastanawiam się nie wiem 🙂

Czarnuszkowe – mydło pełne zdziwień

cz_28

I. Macerat z czarnuszki

Zaczynamy od nastawienia maceratu z czarnuszki. Ziarno mielimy w młynku do kawy i zalewamy oliwą pomace. Każdego dnia potrząsamy słoikiem tak, by wszystko dokładnie przemieszać. Przez pierwsze cztery tygodnie jest to obowiązkowe przynajmniej raz dziennie, potem, od czasu do czasu gdy nam się przypomni. Zastanawiam się, ile czasu macerowałam tę czarnuszkę, pół roku? Dłużej? Myślę, że nieco dłużej niż pół roku. Nie było to zamierzone, nie miałam pomysłu. Aż do dzisiaj, gdy na warsztatach oglądaliśmy maceraty, zobaczyłam jaki ten macerat jest gęsty i ciemny i poczułam, jak pięknie pachnie czarnuszką.

II. Cedzenie maceratu.

Odcedziłam a właściwie przetarłam czarnuszkowy macerat przez gęste sito, uzyskałam bardzo gęsty i ciemny olej. I to było zdziwienie pierwsze, nie przypominam sobie, by poprzedni macerat był aż tak gęsty. Przetartą czarnuszkę wrzuciłam do słoika, zalałam oliwą pomace, porządnie wymieszałam i znów przetarłam przez sito, ale do innego pojemnika. Miałam dwie porcje, ciemną i gęstą, drugą jaśniejszą i nie tak gęstą. cz_00

III. Pomysł na mydło

Plan był taki, zrobić trzy masy, ciemnoszarą, jasnoszarą i białą. Wlewać do przechylonej formy tak, bo w przekroju uzyskać mniej więcej trójkąty. Receptura każdej masy jest taka sama, różnią się rodzajem użytej oliwy. W mojej głowie przechylałam formę, wlewałam masę do formy, czekałam aż zastygnie, przygotowywałam koleją porcję i kontynuowałam. Wszystko miało być równe i gładkie…. i takie łatwe….

Receptura:
250 g – oliwa pomace
25 g – olej ryżowy
100 g – olej kokosowy
100 g – olej palmowy
25 g – masło shea
68 g – NaOH
136 g – Woda demineralizowana
2,5 ml – eteryczny olejek rozmarynowy
1,25 ml – eteryczny olejek lawendowy
1,25 ml – eteryczny olejek bergamotowy

Uwagi:
1. Pierwszą masę robiłam na ciemnym i gęstym maceracie.
2. Drugą masę robiłam na oliwie, którą „płukałam” przetartą czarnuszkę, do tłuszczów jeszcze przed wlaniem ługu dodałam 3,5 ml dwutlenku tytanu i porządnie zblendowałam.
3. Trzecią masę robiłam na maceracie z lawendy (oliwą pomace zalałam lawendę, macerat robiony w wolnowarze metodą na ciepło), do tłuszczów jeszcze przed wlaniem ługu dodałam 5 ml dwutlenku tytanu i porządnie zblendowałam.

cz_02

IV. Wykonanie mydła

  1. Maceraty przygotowujemy wcześniej tak, jak opisałam powyżej.
  2. Odważamy składniki
  3. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia
  4. Przygotowujemy trzy porcje ługu, zostawiamy do wystudzenia. Można przygotować jeden ług, potem go rozważyć.
  5. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie, dodajemy dwutlenek tytanu tak, jak opisałam to powyżej.
  6. Robimy pierwszą masę mydlaną. I tu pojawiło się zdziwienie drugie, po dodaniu ługu do tłuszczów i zamieszaniu łopatką miałam tak gęsty budyń, że włożenie blendera w to wszystko uznałam za niemożliwe. Zapewniam Was, to coś na zdjęciu nie miało kontaktu z blenderem.cz_03 Przez głowę przemknęła mi myśl, żeby zostawić to w pojemniku, jakoś to potem wyjmę, pokroję i będę mieć porządne mydło choć dziwnych kształtów. Ale masa zaskoczyła mnie po raz kolejny (zdziwienie trzecie), zgęstniawszy, ustabilizowała się. Miałam wrażenie, że uprzejmie czeka, co dalej. Dodałam olejki eteryczne, energicznie wymieszałam łopatką i przyłożyłam do formy uklepując i wyrównując tak, by uzyskać zaplanowany kształt. cz_04 W efekcie końcowym w tej części mydła pojawiły się przebarwienia, to efekt nierównomiernego wymieszania, łopatka to nie blender 🙂 Zdjęcie celowo rozjaśniłam, żeby przebarwienia były lepiej widoczne.cz_31
  7. Robimy drugą masę mydlaną. Olejki dodałam jeszcze przed ługiem, bo podejrzewałam, że i ta masa zgęstnieje szybko. Nie pomyliłam się ale tym razem użyłam blendera. Również tę masę wyłożyłam (nie mylić z wylewaniem) do formy nadając jej kształt jak najbardziej zbliżony do zaplanowanego. cz_05
  8. Robimy masę trzecią. Klasycznie, ług do tłuszczów, mieszamy chwilę, blendujemy do lekkiego śladu, dodajemy olejki, chwilę blendujemy i wylewamy do formy. Tu zdziwienie czwarte a właściwie zadumanie nad własną bezmyślnością, druga chwila okazała się w moim przypadku za długa, przeblendowałam, na szczęście wyłożenie i wyrównanie masy okazało się łatwe.
  9. Zostawiamy na noc przykryte np. deseczką. Sprawdzałam i zaglądałam. Żelowało, grzało się ale nie parzyło, w każdym razie nie popękało.
  10. Kroimy po ok. 8-9 godzinach. Blok po wyjęciu taki sobie, ale oczywiście czułam emocje – co w środku??

    I zdziwienie piąte i ostatnie – nierówne, nieidealne ale ładne i mimo szarości – ciepłe w kolorystce mydło. O przyjemnym bardzo zapachu, ale o tym nie dyskutujemy, zapach rzecz gustu 🙂 cz_27

Uwaga końcowa – barwniki i jakaś podstawowa masa bez maceratów sprawdziłyby się w przypadku tego mydła lepiej. Ja pozostanę przy czarnuszkowym, efekt końcowy bardzo mnie cieszy 🙂 cz_21

 

 

Z jedwabiem

gl_04

Testowałam dwa nowe składniki – jedwab tussah i mleczan sodu. I teraz żałuję, należało wprowadzić tylko jeden, bo nie wiem co sprawia, że to mydło jest jakie jest. Jest nieco kruche, nie odważyłabym się go stemplować. Sprawdziłam na skrawkach, pieni się wspaniale 🙂

Receptura:
680 g – oliwa pomace
300 g – olej kokosowy
300 g – olej palmowy
100 g – masło shea
80 g – olej migdałowy
40 g – olej rycynowy
45 g – mleczan sodu (w kolejnej wersji zmniejszyłam do 30 g, mydło bardzo delikatne ale mniej kruche)
7 ml – eteryczny olejek geraniowy
8 ml – eteryczny olejek rozmarynowy
4 ml – dwutlenek tytanu
3 ml – różowa mika
2 g – jedwab tussah
205 g – NaOH
410 g – woda demineralizowana

  1. Odważamy składniki
  2. Tłuszcze twarde nastawiamy do rozpuszczenia
  3. Przygotowujemy ług. Nie studzimy.
  4. W ługu rozpuszczamy jedwab. Trudno odważyć go dokładnie, podana w recepturze ilość jest orientacyjna. Jedwab wrzucamy do ługu i mieszamy tak długo, aż się rozpuści. Trochę to trwa, trzeba być cierpliwym.
  5. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie
  6. Zostawiamy ług i tłuszcze do wystudzenia, wszystko powinno mieć temperaturę pokojową.
  7. Mikę i tlenek tytanu rozprowadzamy olejem ze słodkich migdałów.
  8. Tlenek tytanu dodajemy do tłuszczów i miksujemy blenderem. Ja zapomniałam. A szkoda. Miksowanie tlenku tytanu z samymi tłuszczami daje nam czas na porządne wymieszanie.
  9. Dodajemy do tłuszczów ług, mieszamy przez chwilę łopatką, potem blendujemy do lekkiego śladu.
  10. Dodajemy olejki eteryczne, krótko blendujemy.
  11. Dodajemy mleczan sodu, krótko blendujemy.
  12. Odlewamy ok. 300 ml masy, dodajemy do niej różową mikę, mieszamy.
  13. Wlewamy masy do formy na przemian. Jeśli są za rzadkie, możemy je jeszcze zblendować. Zostawiamy nieco jasnej masy do wylania na wierzch.
  14. Mieszamy drutem typu „wieszak”, wyrównujemy.
  15. Wylewamy resztę białej masy, zdobimy lub nie, zostawiamy. gl_01
  16. Kroimy 🙂 Ja kroiłam po 10 godzinach.

 

Pachnie intensywnie różanie. Chciałam nieco słabiej, z czasem pewnie tak będzie.

I jeszcze na koniec zdjęcie w pomieszczeniu

 

 

i w towarzystwie malutkiego bratka 🙂

 

To mydło ma ładne ciepłe kolory, ale nie bardzo mi to na zdjęciach wychodzi. Trudno 🙂

Wypróbowałam raz jeszcze pod wodą większą kostkę. Po zamoczeniu kruchość znika, mydło jest bardzo kremowe i bardzo delikatne. Prawdziwe mydło dla księżniczek 🙂

 

Z żółtkami-kremowa gęsta piana!

eg_10Informacje o żółtkach w mydle zbierałam u Anne L. Watson

Żółtko, to dodatkowy tłuszcz w mydle, bo żółtko zawiera ok. 27% tłuszczu, białko właściwie wcale. Żółtko daje gęstą kremową pianę i jeśli na takiej pianie nam zależy, to materiał mamy pod ręką, bo kto nie ma w domu jajek? Obie autorki przywoływanych przez mnie wpisów twierdzą, że mydło pachnie olejkami i jest trwałe. To pierwsze mogę już potwierdzić, co do trwałości, muszę zaczekać z wnioskami.

Robiąc swoje mydło wzorowałam się na opisie podanym tutaj–> klik-klik

Receptura:
750 g – oliwa pomace (macerat  nagietka, mniszka, kocanki)
300 g – olej kokosowy
300 g – olej palmowy
100 g – masło shea
50 g – olej rycynowy
206 g – NaOH
412 g – woda demineralizowana
5 ml – eteryczny olejek lawendowy
5 ml – eteryczny olejek bergamotowy
2 ml – eteryczny olejek rozmarynowy
15 ml – glinka czerowna
15 ml – glinka rhassoul
3 żółtka

  1. Maceraty przygotowujemy wcześniej.
  2. Odważamy składniki, nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia.
  3. Przygotowujemy ług, chłodzimy do temperatury pokojowej.
  4. Jajka powinny mieć temperaturę pokojową. Oddzielamy żółtka od białek, rozprowadzamy w olejem odlanym od oliwy odważonej na mydło. eg_01
  5. W oddzielnych pojemnikach rozprowadzamy glinki olejem migdałowym.
  6. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie, jeśli trzeba, schładzamy do temperatury pokojowej.
  7. Wlewamy ług do tłuszczów, mieszamy, blendujemy do lekkiego śladu.
  8. Dodajemy żółtka rozprowadzone olejem, mieszamy łopatką, krótko blendujemy. eg_02
  9. Dzielimy masę na trzy części, jedną wlewamy do glinki czerwonej, drugą do rhassoul, trzecią do pustego pojemnika. Oczywiście nie ma obowiązku dodawać glinek, można dowolnie zmieniać pod tym względem recepturę 🙂 Przepraszam za nieostre zdjęcie. Wszystkie masy żółte, bo jeszcze niewymieszane z glinkami.eg_15
  10. Blendujemy masę, którą wlejemy na spód. Trochę to trwa, mydło nie gęstnieje zbyt szybko. Powtarzamy czynność, aż wszystkie masy są gotowe i wylane do formy. Starałam się wylać równe warstwy, ale przy środkowej ręka mi drgnęła i w jednym miejscu wylałam za dużo. No trudno 🙂
  11. Wierzch ozdabiamy lub nie, co kto lubi. Jak zwykle wygrzebałam resztki z pojemników, teraz żałuję, gładka góra byłaby lepsza.

Kroiłam po 7 godzinach, mydło było miękkie, musiałam poczekać ok.kwadransa ze stemplowaniem, bo trochę się to mydło kleiło do pieczątki, ale po kwadransie było już dobre. eg_08

Pieni się gęstą kremową pianą, za jakiś czas piana będzie pewnie jeszcze lepsza 🙂 Za jakiś czas kolejny test.

eg_18

 

 

Pokrzywowe z korundem – mydło w paście – domowa mikrodermabrazja

pok_23Korund, to tlenek glinu, minerał wykorzystywany do wykonywania zabiegu pod nazwą mikrodermabrazja korundowa, taka nazwa na ścieranie obumarłego naskórka 🙂

Pomysł na mydło zaczerpnęłam od Mili Wawrzenczyk, pomysł na dodawanie korundu do mydła w paście uważam za świetny. Można dodać do całości, można szykować sobie kolejne porcje według uznania.

Jednym z przeciwwskazań jest cera naczynkowa. Problem w tym, że osoby z cerą naczynkwową miewają też cerę suchą. I też chciałyby ją, myjąc, oczyścić z martwego naskórka. Dobrze w takim przypadku sprawdza się mydło savon noir. Postanowiłam, że sprawdzę na sobie mydło z korundem, ale zmniejszyłam ilość korundowego proszku. Jeśli ktoś będzie powtarzał ten przepis i chce uzyskać mydło mocno ścierające, powinien na podaną przez mnie w przepisie porcję dodać ok. 100-120 g korundu kosmetycznego. Korund można też dodać do mydła w paście tuż przed samym użyciem.

Receptura:
400 g – oliwa pomace (macerat pokrzywowy)
50 g – olej kokosowy
50 g – masło shea
103 g – KOH
210 g – woda demineralizowana
25 ml – sok z pokrzywy
2 ml – eteryczny olejek lawendowy
1 ml – eteryczny miętowy olejek

  1. Odważamy tłuszcze i umieszczamy w wolnowarze. Włączamy wolnowar. Można na najwyższą temperaturę, ale trzeba pamiętać, żeby tłuszczów nie przegrzać. W odpowiednim momencie trzeba wolnowar przełączyć na niższą temperaturę.
  2. Odważany wodorotlenek i wodę, przygotowujemy ług. Nie trzeba go studzić.
  3. Do rozpuszczonych tłuszczów wlewamy ług, mieszamy i blendujemy. Mydło niemal od początku jest rozwarstwione. Żałuję, że nie robiłam zdjęć, ale byłam tak na tym mydle skupiona, że zupełnie wyleciało mi to z głowy. Dopiero pod koniec mój mąż zrobił kilka zdjęć.
  4. Mydło co jakiś czas blendujemy, a gdy zgęstnieje, mieszamy co jakiś czas łopatką. Ten etap może trwać nawet pięć godzin. Im częściej i dokładniej mieszamy, tym szybciej następuje zmydlenie, ale szału nie ma, swoje trzeba przy tym mydle odstać 🙂 Mnie zajęło 3 godziny, ale przykładałam się do blendowania, a potem do mieszania silikonową łopatką.
  5. W końcu zauważycie, że mydło jest gotowe, zmiana jest bardzo wyraźna. Dla pewności można sprawdzić pH, jest poniżej 9. pok_17
  6. Wyłączamy ogrzewanie, studzimy, to czas na dodatki. Ja dodałam zamrożony sok z pokrzywy 

    i olejki eteryczne, a na koniec korund.

     

    I przełożyłam wszystko do słoiczków. pok_22

Z podanej porcji otrzymałam 4 słoiczki o pojemności 235 ml każdy. Mydło delikatnie pachnie i jak dla mnie, wystarczająco ściera. Zarówno olejków jak i korundu można dodać więcej 🙂 pok_24