Dyniowe

dyniowe_06

Na tle dyniowego pure to mydło wygląda blado, spodziewałam się ciemniejszego koloru, ale nie ma sensu dyskutować o kolorze, jednych zachwyci, innych rozczaruje. Podejdę do tego mydła raz jeszcze, przemyślę, jak wydobyć z dyni jak najwięcej koloru.

Receptura:
400 g – oliwa pomace
300 g – olej ryżowy
260 g – olej kokosowy
130 g – masło kakaowe
110 g – masło shea
40 g – kwas stearynowy
167 g – NaOH
190 g – woda demineralizowana
190 g – pure z dyni
10 ml – eteryczny olejek goździkowy

  1. Pure z dyni przygotowałam dzień wcześniej. Podgrzałam miąższ na wolnym ogniu (przedtem wlałam do garnka łyżkę wody), zblendowałam i przetrałam przez sito. Przetarte pure wstawiłam do lodówki. dyniowe_05
  2. Odważamy składniki.
  3. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia.
  4. Przygotowujemy ług, studzimy.
  5. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie, dodajemy ług, mieszamy łopatką, blendujemy.
  6. Dodajemy dynię, blendujemy.
  7. Pora na olejek. Do tej pory tempo pracy nie miało znaczenia, ale jeśli ktoś zdecyduje się na olejek goździkowy, musi być przygotowany na bardzo szybką pracę. Nie ma powodów do obaw, dodajemy olejek, starannie mieszamy łopatka i jak najszybciej przelewamy masę do formy. Wyrównujemy łopatka. Masa bardzo szybko gęstnieje i chwilę później cała jest już w fazie żelowej. Swoje mydło ledwo zdążyłam wyrównać. 

    Kroimy po ok. 12 godzinach, mydło jest miękkie ale można pokroić i postemplować. dyniowe_04

Reklamy

Pielęgnujące i odżywcze mydło potasowe

zel_02

Korzystając z przygotowanych wcześniej mydeł potasowych zrobionych na bazie pojedynczych olejów skomponowałam mydło dla siebie – mydło odżywcze i pielęgnujące. Nie zastąpi kremu, ale tę co nieco od siebie dołoży i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. To mydło ma wysokie przetłuszczenie, oleje przeznaczone do pielęgnacji nie zostały zmydlone bo dodałam je do gotowych mydeł.

Receptura:
75 g – mydło potasowe z oliwy z oliwek
75 g – mydło potasowe z oleju ryżowego
25 g – mydło potasowe z oleju lnianego
25 g – olej neem
25 g – olej makadamia
25 olej z awokado
20 g – gliceryt z żywokostu
15 g – gliceryt z kwiatów czarnego bzu
300 – 350 g – napar z kwiatów lipy

  1. Napar z lipy przygotowujemy wcześniej. Powinna parzyć się około 15 minut.
  2. Odważamy pozostałe składniki i łączymy ze sobą. Mieszamy. Masa jest dość gęsta.
  3. Dodajemy napar z lipy (może być ciepły ale nie powinien być gorący).
  4. Mieszamy ręcznie, na przykład łyżką.
  5. Dodajemy naparu z lipy tyle, by uzyskać oczekiwana konsystencję. Trudno napar wmieszać ręcznie, warto użyć blendera. Napar dodajemy stopniowo tak, by uzyskać pożądaną konsystencję. Moje mydło jest gęste ale na tyle rzadkie, że łatwo się rozprowadza.
  6. Jednorodną masę rozlewamy do pojemników. Moje mydło rozlałam do pojemników łatwych i wygodnych w użyciu – koniec ze słoiczkami! 😀

zel_03

Nie znam trwałości tego mydła, przygotowałam je na jakieś dwa-trzy tygodnie. Jedno zostawię na dłużej i poobserwuję.

Potasowe mydło migdałowe – krok po kroku (fotorelacja)

Mydło robione w wolnowarze.

Receptura:
500 g – olej ze słodkich migdałów
104,5 g – KOH (90%)
200 g – woda demineralizowana

  1. Odważamy olej od razu w wolnowarze i włączamy grzanie na najwyższy stopień. potmig_01
  2. Odważamy wodę i wodowrotlenek. Przygotowujemy ług. Zostawiamy na chwilę, powinien być przezroczysty. potmig_02
  3. Wlewamy ług do oleju, mieszamy łopatką, mieszanina mętnieje. potmig_03
  4. Blendujemy. Mieszanina oleju i ługu po pierwszym blendowaniu przypomina mleko. potmig_04
  5. Co jakiś czas wszystko blendujemy (blendowałam zwykle przez około 3 minuty), nie martwimy się rozwarstwianiem, masa robi się coraz gęstsza. Na zdjęciach poniżej rozwarstwiona masa i po kolejnym zblendowaniu.
  6. Na zdjęciu poniżej widać, że mydło mocno się grzeje, zmniejszyłam temperaturę na niższą. potmig_12
  7. Na kolejnych zdjęciach widać, jak masa robi się coraz gęstsza. Gdy jest zbyt gęsta, nie blendujemy, mieszamy tylko od czasu do czasu łopatką.
  8. Kolejne dwa zdjęcia dzielą dwie minuty. Widać mydło wchodzące w fazę żelową i już zżelowane.
  9. Grzejemy jeszcze kilka minut, potem wyłączamy, zostawiamy do przestygnięcia i przekładamy do pojemnika. I gotowe. potmig_21

Na stronie na FB dostępne są filmiki pokazujące jak mydło robi się coraz gęstsze –> klik-klik

Jednoskładnikowe potasówki

pot_10

Od jakiegoś czasu używam mydła potasowego z wysokim przetłuszczeniem. To przetłuszczenie uzyskałam dodając do gotowego mydła potasowego dodatkowe składniki. Mydło opisałam tutaj –> klik-klik I już wiem, że chcę „tą drogą wędrować” 🙂 Stąd jednoskładnikowe mydła potasowe jako baza do mydeł z wysokim przetłuszczeniem.

Kokosowe i rzepakowe zrobiłam według przepisu Magdy Prószyńskiej, autorki bloga Całkiem Lubię Chwasty

Pozostałe następująco (stężenie wodorotlenku potasu – 90%):

OLEJ RYŻOWY
500 g – olej ryżowy
100,5 g – KOH
200 g – woda demineralizowana

OLEJ WINOGRONOWY
500 g – olej winogronowy
104,5 g – KOH
200 g – woda demineralizowana

OLEJ LNIANY
500 g – olej lniany
100,5 g – KOH
200 g – woda demineralizowana

OLIWA POMACE
1000 g – oliwa pomace
204,5 g – KOH
400 g – woda demineralizowana

Zwykle do mydeł potasowych dajemy więcej wody (zwykle jest to ilość wodorotlenku razy trzy), ale na wszelki wypadek dałam mniej. Jeszcze nie wiem, jak będę tworzyć końcowe receptury, możliwe, że jednym ze składników będą napary, stąd mniejsza ilość wody.

Każde z mydeł zrobiłam w wolnowarze.

  1. Odważamy olej i podgrzewamy
  2. Odważamy wodorotlenek i wodę, robimy ług. Nie studzimy, zaraz po rozpuszczeniu (powinien być przezroczysty) dodajemy go do tłuszczu
  3. Blendujemy. Nie będzie żadnego śladu, raczej coś, co przypomina mleko.
  4. Mydło grzeje się w wolnowarze, co jakiś czas blednujemy, gdy będzie zbyt gęste, by używać blendera, mieszamy łopatką.
  5. Gdy mydło przejdzie fazę żelową (zrobi się szkliste, zmiana jest widoczna) podgrzewamy jeszcze jakieś 10 minut.
  6. Przekładamy do pojemnika i gotowe 🙂

pot_06_1

Tak przygotowane mydła możemy mieszać w proporcjach, jakie uznamy za stosowne, możemy dodawać tłuszcze, gliceryty (5-10%), intrakty, wyciągi alkoholowe, napary, olejki eteryczne, peelingi, glinki…  A dodając tłuszcze dedykowane naszej skórze, mamy gwarancję, że nie ulegną zmydleniu. Jak tylko coś z tym mydeł namieszam, opiszę 🙂

O jednoskładnikowych mydłach możecie poczytać na blogu Inez Rogozińskiej, naprawdę warto 🙂

 

Sosnowe, nagietkowe i prawie lawendowe

Jedna receptura – trzy mydła.

Receptura:
600 g – oliwa pomace
240 g – olej ryżowy
260 g – olej kokosowy
100 g – masło kakaowe
100 g – masło shea
177 g – NaOH
350 g – woda demineralizowana

Opis wykonania – wersja podstawowa

  1. Odważamy składniki.
  2. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia
  3. Przygotowujemy ług, odstawiamy do wystygnięcia
  4. Mieszamy tłuszcze twarde i miękkie.
  5. Dodajemy ług, mieszamy łopatką. Blendujemy.
  6. Dodajemy olejki eteryczne, krótko mieszamy, wylewamy masę do formy i gotowe.
  7. Sprzątamy.
  8. Kroimy po ok. 10-12 godzinach.

s_01

MYDŁO SOSNOWE

Dodatkowe składniki:
5 ml – olejek sosnowy
5 ml – olejek jodłowy
barwnik tlenek chromu
olej migdałowy do rozprowadzenia barwnika
zamiast oliwy pomace – macerat sosnowy na oliwie pomace

Maceraty sosnowe nastawiałam w lecie.  Najpierw pąki, potem pędy, na koniec szyszki…. Mam tych maceratów po odcedzeniu ok. 8 litrów. Są mocne, sporo dobroci do nich trafiło. Masa mydlana gęstnieje błyskawicznie, blender potrzebny jest na kilka sekund do pierwszego wymieszania ługu z tłuszczami. Receptura wzbogacona o barwnik – tlenek chromu. Rozprowadziłam go olejem migdałowym do gęstości śmietany. Masę mydlaną po pierwszym zamieszaniu i dodaniu olejków podzieliłam na trzy części, do jednej dałam 1/3 barwnika, do drugiej 2/3 a do trzeciej nic. Masę wykładałam do foremki, wyrównywałam łopatką, była gęsta, musiałam się spieszyć. Wyszło jak wyszło, ale tę nieprzwidywalność w mydłach ręcznie robionych lubię najbardziej.

n_03

MYDŁO NAGIETKOWE

Dodatkowe składniki:
10 ml – eteryczny olejek bergamotowy
150 g – zamrożone mleko kozie
cztery łyżki płatków owsianych
łyżka suszonych płatków nagietka
łyżka suszonych płatków kocanek
zamiast oliwy pomace – macerat z nagietka na oliwie pomace, macerat z kocanek
mrożone kozie mleko
mak

Połowę wody na ług zastąpiłam mrożonym kozim mlekiem. Płatki owsiane i suszone płatki nagietka i kocanek zblendowałam z tłuszczami, możliwie jak najdrobniej. Pod koniec, przed wylaniem masy do formy, dodałam mielony mak, skoro to mydło zwiera dodatki, które będą nas drapać, to mak doda mu właściwości peelingujacych i pozytywnie moim zdaniem wpływa na wygląd.

pl_07

MYDŁO PRAWIE LAWENDOWE

Dodatkowe składniki
5 ml – olejek litsea cubeba
5 ml – olejek rozmarynowy
5 ml- oleje z drzewa różanego
barwnik – ultramaryna i odrobina węgla aktywnego rozprowadzone olejem ze słodkich migdałów
zamiast oliwy pomace – macerat z lawendy na oliwie pomace

Mydło prawie lawendowe, bo już w trakcie odkryłam, że olejek lawendowy mi wyszedł 🙂 Ale zrobiłam, bo chciałam się pobawić kolorami i wzorami. Odrobina węgla sprawiła, że mydło jest szaroniebieskie, dokładnie takie chciałam. I mam 🙂

Podrasowane potasowe

potasowe z przetłuszczeniem

Przeglądam receptury różnych mydeł i postanowiłam zacząć eksperymentować z mydłem potasowym. Bo to w końcu pasta, można do niej domieszać to i owo. Opisuję, bo po pierwsze przetestowałam na sobie, po drugie dostrzegłam potencjał i mam o czym myśleć.

Receptura:
100 g – pokrzywowe mydło potasowe ( zrobione według tego przepisu –> klik-klik)
100 g – macerat nagietkowy w oliwie z oliwek
20 g – olej z awokado
20 g – gliceryt z kwiatów czarnego bzu
10 g – gliceryt z żywokostu

Odmierzyłam mydło, do mydła dodałam gliceryty, wymieszałam, dodałam oleje, wymieszałam, gotowe. Łatwo, szybko i przyjemnie. Wyszło mydło o półpłynnej konsystencji. Bardzo delikatne. Lekko peelingujace, naprawdę lekko. Umyłam nim również twarz, zrobiła się jakby gładsza. Ale zmarszczki nie zniknęły, tak dobrze nie ma, nie odmłodniałam 😛

A wady? Są. Sodowego można sobie narobić na zapas. Ba! Pod prysznic można zabrać kostek ile dusza zapragnie i używać na przemian. Nie mam pojęcia jaka jest trwałość tak przygotowanego mydła potasowego. Zrobiłam małą porcję i na kolejny eksperyment muszę zaczekać aż to się skończy. Ale mam powód, by nastawić kolejne maceraty – tym razem na zimno, gliceryty, może wyciągi alkoholowe? Mam też powód, by szukać pomysłów na mydła potasowe, o niskim przetłuszczeniu. To przetłuszczenie można będzie zwiększyć przed użyciem i to znacznie.

Lawendowe mydło solne

To mydło miało być chwilą wytchnienia, ale byłam zmęczona, nieskoncentrowana i źle policzyłam wodę. Dałam jej dużo za dużo i mydło długo było miękkie.

sol_07

Naczytałam się o solnych mydłach, że mają działanie silnie nawilżające, kuszące dla mojej suchej skóry 🙂 Naczytałam się też, że szybko twardnieją, że trzeba je kroić kilka godzin po zrobieniu, że podczas krojenia mogą się kruszyć, a moje nic, miękkie niczym plastelina. Najpierw się zdziwiłam, potem zaczęłam myśleć i wymyśliłam – woda, za dużo wody 🙂 Pomyślałam, że trudno, najwyżej wysolę. Ale nie, jest światełko w tunelu, po 24 godzinach wyjęłam mydełka z foremek, wciąż miękkie, ale dały się wyjąć bez uszkodzeń. Myślę, że za jakiś czas będą twardymi solnymi mydłami.

sol_09

Nie eksperymentowałam (poza tą wodą, ale to był niezamierzony eksperyment), dałam 500 g soli (bocheńskiej) na 1000 g tłuszczów.

Receptura:
200 g – olej kokosowy
200 g – olej palmowy
450 g – oliwa pomace (macerat lawendowy)
150 g – oliwa pomace (macerat sosnowy)
137 g – NaOH
354 g – woda demineralizowana (EDIT: miało być 280 g, zrobię raz jeszcze, nie wiem, czy to nie za mało, czy masa da się przełożyć do foremek, po 10 dniach od zrobienia mydło jest twarde i lekko chropowate, nie wytrzymałam i wypróbowałam pod prysznicem, pieni się słabo, nie drapie, pod wpływem wody robi się idealnie gładkie, jest przyjemne w użyciu, skóra nie reaguje wysuszeniem czy swędzeniem.Napisałam wcześniej, że jeśli ktoś chce tę recepturę powtórzyć, proponuję zmniejszenie wody przynajmniej do 310 g, jak widać nie ma takiej potrzeby ale warto eksperymentować)
500 g – sól (himalajska, kłodawska, bocheńska, co kto chce)
10 ml – eteryczny olejek lawendowy
3 ml – niebieska mika
olej migdałowy do rozprowadzenia miki

To prosty przepis, najważniejszym składnikiem jest sól. Maceraty można zastąpić zwykłą oliwą pomace lub innymi maceratami.

  1. Odważamy składniki
  2. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia
  3. Przygotowujemy ług, studzimy
  4. Rozprowadzamy mikę olejem migdałowym do konsystencji gęstej śmietany
  5. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie
  6. Do tłuszczów dodajemy ług, krótko mieszamy łopatką aż masa zacznie emulgować, bardzo krótko blendujemy.
  7. Odlewamy nieco masy do pojemnika z miką (ok. 100 – 150 ml), mieszamy intensywnie łyżką lub łopatką odporną na działanie ługu.
  8. Dodajemy olejek eteryczny do masy mydlanej, blendujemy do lekkiego śladu.
  9. Wsypujemy sól, mieszamy łopatką. To ważne, po dodaniu soli już nie blendujemy. Jeśli nie barwimy, to jest to moment, w którym możemy już mydło przelać do foremek.
  10. Do masy z solą wlewamy masę zabarwioną miką, mieszamy łopatką, szybko i krótko, nie chcemy uzyskać jednorodnej masy.
  11. Wylewamy do foremek, zostawiamy do zastygnięcia. I gotowe 🙂

Podobają mi się smugi, podoba mi się zapach, pozostaje mi czekać, co z tym mydłem będzie dalej. No to czekam 🙂

sol_01

Dopisane 2017-10-03

Niebieskie mydełka sprawdziły się w użyciu, słabo się pienią i cudownie myją. Powtórzyłam przepis z gruboziarnistą solą himalajską, dodałam odrobinę różowej miki, użyłam 600 g maceratu lawendowego, sosnowego wcale. Nie zmniejszyłam ilości wody, musiałam poczekać z wyjęciem z foremek ale to żaden problem 🙂  Na zdjęciach jeszcze świeże.

Kremowo – różowe plus biało-szara róża

cbbr_02

Pojęcia nie mam jak nazwać te mydła 🙂

Receptura:
520 g – oliwa pomace
130 g – olej ryżowy
65 g – olej migdałowy
65 g – olej rycynowy
320 g – olej kokosowy
130 g – masło kakaowe
60 g – masło shea
4 ml – mika różowa
2,5 ml – czarny tlenek żelaza
2,5 ml – dwutlenek tytanu
5 ml – eteryczny olejek litsea cubeba
5 ml – eteryczny olejek lawendowy
179 g – NaOH
400 g – woda demineralizowana

  1. Odważamy składniki.
  2. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia.
  3. Przygotowujemy ług.
  4. Ług i tłuszcze studzimy do temperatury pokojowej.
  5. Suche składniki rozprowadzamy olejem migdałowym do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. To dodatkowy olej, stanowi dodatkowe przetłuszczenie.
  6. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie, dodajemy ług, bardzo krótko blendujemy, dodajemy olejki, po raz kolejny bardzo krótko blednujemy. Tylko tyle, by wszystko dobrze się wymieszało.
  7. Dzielimy masę na dwie równe części.
  8. Z pierwszej nieco masy odlewamy do czarnego barwnika, z tego zrobimy czarne smugi. Do reszty dodajemy biały barwnik, blendujemy do uzyskania śladu, wylewamy do formy podpartej z jednej strony tak, by uzyskać przechył. Tu przydaje się ktoś do pomocy, bo forma wcale nie chce być nieruchoma w trakcie wylewania masy.
  9. Robimy czarne smugi, czarną masę porządnie i energicznie mieszamy tak, by zaczęła gęstnieć, chlapiemy po wierzchu, patyczkiem mieszamy wierzchnią część masy. 

  10. Do drugiej części masy dodajemy różowy barwnik. Dodajemy stopniowo i mieszamy tak, by uzyskać pożądany odcień. Mnie zależało na brudny różu, dlatego dodałam kilka kropli czarnej masy. Blendujemy, wylewamy na wierzch, wyrównujemy potrząsając formą i gotowe.
  11. Kroimy po ok. 12 godzinach. 

    Efekt w przypadku mojego mydła nie jest idealny, ale jestem zadowolona, bardzo mi się podoba. Byłoby idealnie, gdyby nie smugi w jasnej części. Zapomniałam o olejkach eterycznych, do jasnej dodałam tuż przed wylaniem do formy i stąd smugi. Do różowej dodałam zaraz na początku i jest jednolita.

Z tej samej receptury zrobiłam jasno-szarą różę. Użyłam kwdratowej małej formy i połowy składników. Spód formy wyłożyłam folią spożywczą.
r_07
Trudno odważyć 32,5 g, no chyba, że ktoś ma wagę dokładniejszą niż moja, wtedy nie ma problemu. Ale jeśli ktoś nie może odważyć pół grama proponuję by użył:olej migdałowy – 33 g
olej rycynowy – 32 g
NaOH – 89 g.
Zwiększamy też ilość tlenku żelaza – 4 ml. Reszta składników na pół, olejki, zdecydujcie sami 🙂
Powtarzamy punkty 1 – 6.
7. Dzielimy masę na trzy części, do jednego pojemnika odlewamy połowę, do pozostałych dwóch po jednej czwartej.
8. Połowę masy łączymy z różowym barwnikiem, blendujemy, wylewamy do formy. r_08
9. Pozostałe dwie części barwimy odpowiednio na biało i czarno (mnie wyszło szaro), blendujemy ale krótko, mają pozostać w miarę rzadkie.
10. Wylewamy masy białą i czarną na środek pojemnika. Staramy się lać z góry, staramy się lać na środek. To wcale nie jest takie łatwe 🙂

 

 


11. Potrząsamy formą by wyrównać masę w formie i grubszym patyczkiem (średnica ok. 1/2 cm) rysujemy wzór. Nie sfilmowałam, ale jedziemy patyczkiem po całości, na koniec kręcimy na środku kółko. I gotowe. Oczywiście wzór można rysować według uznania, każdy pomysł dobry.

 

 


12. Kroimy po ok. 12 godzinach, najlepiej równo, ale jak się nie da, to trudno, będą cztery różne kostki. Ja tak mam. Mierzyłam, zaznaczałam, na koniec pokroiłam nierówno. No trudno 🙂 Zatęskniło mi się do takich wzorów, dumam nad większym mydłem, trzeba przygotować dużą formę 😀

r_04

W przekroju wyglądają dobrze, mydło będzie się zmydlać a wzór pozostanie widoczny, choć coraz to inny. Na spodzie też nieco widać.

 

 

Na wierzchu utworzył się jasny nalot, starłam go wilgotną szmatką. Lepsza byłaby polerka do mydła, coś tam mi po głowie chodzi 🙂

Cynamonowo-czekoladowe

cc_05Zaczęło się od cudownie pachnącego masła kakaowego. Aż spróbowałam, jak smakuje. Paskudnie, po prostu tłuszcz. cc_02 Ale kupiłam je z myślą o mydle i smak nie ma tu nic do rzeczy. Chciałam połączyć je z czymś, co pasuje do zapachu i koloru kakao, padło na cynamon.

Dawno, dawno temu nastawiłam macerat z lasek cynamonu. Zalałam je oliwą pomace, mieszałam dwa razy dziennie, potem już nie. A one oddawały oliwie swoje dobroci i czekały, aż je wykorzystam. Wykorzystałam połowę w tym mydle, druga czeka. cc_01

Receptura:
500 g – oliwa pomace (w tym 250 g macerat z lasek cynamonu)
150 g – olej ryżowy
50 g – olej rycynowy
300 g – olej kokosowy
150 g – masło kakaowe
150 g – masło shea
20 g – kakao (jak najciemniejsze)
10 g – mielony cynamon (w mydle będzie lekko drapać)
20 g – biała glinka kaolinowa
2,5 ml – mak (w mydle będzie lekko drapać)
179 g – NaOH
380 g – woda demineralizowana
6 ml – cynamonowy olejek eteryczny
olej migdałowy do rozprowadzenia suchych składników

  1. Zaczynamy od zrobienia maceratu, jeśli go nie macie, róbcie na samej oliwie pomace.
  2. Odważamy składniki, nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia, po rozpuszczeniu studzimy do temperatury pokojowej
  3. Przygotowujemy ług, studzimy do temperatury pokojowej
  4. Suche składniki – kakao, cynamon, białą glinkę – rozprowadzamy olejem migdałowym tak, by uzyskać konsystencję gęstej śmietany. Ten olej da dodatkowe przetłuszczenie. Oczywiście nie wiem, czy to właśnie ten olej nie zmydli się do końca, to może być każdy inny tłuszcz użyty w tym mydle. cc_03
  5. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie
  6. Dodajemy ług, chwile mieszamy łopatką, bardzo krótko blendujemy.
  7. Rozlewamy masę do pojemników z cynamonem, glinką i kakaem w równych częściach.
  8. Zaczynamy od kakaowej. Dodajemy 2 ml olejku cynamonowego, blendujemy do uzyskania śladu, wylewamy do formy, wyrównujemy.
  9. Podobnie postępujemy z masą cynamonową, po zblendowaniu staramy się delikatnie po łopatce wylać na poprzednią masę, mnie się to wciąż nie udaje, moje warstwy nie są idealnie równe, ale jest coraz lepiej, staram się 🙂
  10. Do ostatniej masy przed wylaniem dodajemy mak, mieszamy łopatką. Wylewamy, wykładamy na wierzch, wyrównujemy, zdobimy lub nie. Udało mi się tym razem powstrzymać przed swirlami, podoba mi się jednokolorowy wierzch. cc_04
  11. Odstawiamy i sprawdzamy twardość. Mimo większej ilości wody, kroiłam po ok.  godzinach. Pieczątkę odbiłam tylko na jednej kostce, bo przy stemplowaniu zaczęła pękać.

cc_08

Na pewno to mydło powtórzę, jest sierpień, ale zimą będzie miło wziąć mydło o zapachu cynamonu pod prysznic, da wrażenia ciepła, kojarzy się też z czekoladą. To mydło na zimne szare dni. Zamiast maku można użyć mielonej kawy, wtedy do nazwa zmieni się na cynamonowo-czekoladowo-kawowe 🙂

To mydło mocno żelowało, góra lekko pękła. Możliwe, że wypukłość dolej warstwy jest tego efektem.

 

Ogórkowo-owsiany marmurek

oo_01

Mydło do cery tłustej i mieszanej.  Cztery kostki powędrowały do mojej siostrzenicy.

Receptura:
600 g – oliwa pomace
180 g – olej ryżowy
260 g – olej kokosowy
260 g – olej palmowy
200 g – mrożone mleko owsiane
179 g – NaOH
180 g – zmiksowany świeży ogórek
5 ml – eteryczny olejek miętowy
2 ml – eteryczny olejek cyprysowy
1 ml – eteryczny olejek anyżowy
łyżka mielonej suszonej pokrzywy
wiórki ciemnozielonego mydła

  1. Odważamy składniki.
  2. Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia
  3. Przygotowujemy ług. Trochę to potrwa. Na mrożone kostki owsianego mleka wsypujemy niewielkie porcje wodorotlenku i mieszamy. Ług nie będzie płynny, będzie miał konsystencję musu jabłkowego.
  4. Łączymy tłuszcze twarde i miękkie, dodajemy ług, blendujemy krótką chwilę.
  5. Dodajemy zmiksowaną ogórkową masę, blendujemy, też chwilę.
  6. Dodajemy olejki eteryczne, blendujemy do uzyskania jednolitej masy.
  7. Dodajemy zielone wiórki i suszona pokrzywę, mieszamy ręcznie. Nie jest to łatwe, bo masa mocno gęstnieje, trzeba się spieszyć.
  8. Przekładamy do formy, ugniatamy, staramy się nie dopuścić do powstania dziurek, ale jakieś pewnie będą 🙂
  9. Kroimy po ok. 12 godzinach.

oo_03

Mleko owsiane, które zrobiłam, było bardzo gęste, są w nim drobinki owsianych płatków, w końcowym mydle dają efekt marmurku. W mydlanej masie nie było ich widać, pojawiły się po fazie żelowej, nie rozumiem tego a bardzo bym chciała. Mydło „nie kopie” czyli pH w normie.